witam! jakiś czas temu miałem wypadek na rowerze. na skrzyżowaniu potrącił mnie taksówkarz. ja jechałem na rowerze - on samochodem. wina ewidentna jego. na miejsce wezwałem policję, więc mam jakby co numer sprawy. ja wyszedłem z wypadku z zadrapaniami (mam fotki), bez połamań + trochę rower powgniatany. czy mogę (i czy jest sens) domagać się jakiegoś odszkodowania? ja jestem ubezpieczony standardowo (zwykły zus + euro 26), rower bez ubezpieczenia. od lekarza pierwszego kontaktu nie dostałem nic. nie chciał mi wypisać świstków z oględzin, bo powiedział, że jak nic sobie nie złamałem, to nie ma sensu
ogólne straty: ja szramy na nogach dwunasto i trzy centymetrowe
rower: kilka wgnieceń ( w tym widełki), połamana osłona na łańcuch