witam opisze swoja kolizje w skrocie,11 maj wycieczka motocyklowa 2 motocykle i pasazerka.za skrzyzowaniem postanowilem zawrocic ustawiajac sie do skretu i myslac ze moj kolega uczyni identycznie,niestety on zauwazyl mnie w ostatniej chwili uderzajac w bok mojego motocykla powodujac przewrocenie go.na miejscu zadzwonilem do agenta pzu i znajomego policjanta(billing rozmow do wgladu) co uczynic oboje stwierdzili zgodnie ze niema sensu wzywac policji a jesli mamy aparat to porobic zdjecia i spisac oswiadczenie.tak tez uczynilismy.byl rzeczoznawca wycenil szkode nie uwzgledniajac wielu elementow uszkodzonych ,wiec sie odwolalem i poprosilem o 2 ogledziny.i tu zaczely sie schody. 12 czerwca (30 dni)uznano szkode calkowita i przyslano mi propozycje bezspornej kwoty odszkodowania na ktora przystalem,oraz powiedziano mi ze pieniadze beda juz do wyplacenia. po kilku tygodniach zaddzwonilem ze pieniazkow niema a pani mi mowi ze wstrzymano wyplate do wyjasnienia o niczym mnie nie informujac zadnym pismem.nastepnie kolejne 30 dni minelo bez zadnego odzewu ze strony pzu wiec sam zadzwonilem i powiedziano mi ze bedziemy przesluchiwani w celu dodatkowych wyjasnien,pismo wyslano do mnie 1 lipca a stawic mialem sie 3 gdzie dotarlo 4 PARANOJA
gdyby nie moja interwencja telefoniczna i chec wspolpracy dalej sprawa by stala w miejscu wiec sam pojechalem wyjasnic sprawe
teraz dwa podstawowe pytania
1czy pzu ma prawo tak dlugo nie odpowiadac po czym wzywac mnie i swiadkow na przesluchanie
2 jesli znowu beda mnie wzywac czy zawsze ja musze ponoscic koszty dojazdu poniewaz sa one znaczące
z gory dziekuje i czekam na oficjalna odpowiedz od pzu o ustaleniu odpowiedzialnosci
ps.pytano mnie o kolor obuwia kasku kolegi itp.... a pan sam nie potrafil odpowiedziec jakiego koloru ma dzis bluzke jego kolezanka z pracy ktore mu zadalem,a ja mam wszystko pamietac po prawie dwoch miesiacach?????