Witam. 3 tygodnie temu mialem kolizję drogową nie z mojej winy. Na skrzyżowaniu wymuszono mi pierwszeństwo i auto uderzyło mi w lewy bok. Wezwałem policje, po 4 dniach był rzeczoznawca oszacować szkody i wydawało sie wszystko ok. Do momentu jak przysłano mi kosztorys naprawy-2165zl. Mam Bmw 525d z 2000r kombi. Uszkodzone mam tylnie lewe drzwi tak że nie nadaja sie na wyklepanie-wszystkie listwy powgniatane, silnik od szyby elektrycznej urwany , przednie prawe sa lekko wgniecione. Ponieważ w tylnich drzwiach posiadam poduszke powietrzną(która na szczęście nie wystrzeliła) zapaliła sie kontrolna poduszki na tachometrze. Szybę w tylnich drzwiach mam przyciemnioną. Szyba jest cała ale trzeba ją przełożyć do nowych drzwi a to juz tez wszystko kosztuje.
Koszt lakierowania wycenili mi na 550zł z czego 250 to farba. To zostaje 125zł za pomalowanie elemenu. Całkowita robocizna to 300zł. Dodam że wcześniej auto było bezwypadkowe i wszędzie z orginalnym lakierem. A teraz będę mial powypadkowe i malowane!!!!!!!!!!
Napisałem odwołanie, ale niestety żadnej reakcji. Za tydzień muszę opłacic ubezpieczenie i zrobić przegląd, a auto stoi nadal niesprawne. Do pracy muszę niestety dojezdżać pożyczonym.
Zaczyna mi to wszystko działać na nerwy.
Proszę o poradę co dalej???????