Witam!
Zwracam się do Państwa z nietypowym problemem. Mianowicie... Około rok temu miał miejsce wypadek z udziałem mojego samochodu, było on prowadzony przez mojego brata. Kobieta wjechała z impetem w tył auta. Brat nigdy nie miał do czynienia z taką sytuacją. Uzgodnili, ze wszystko załatwią bez policji. Notabene kobieta też nie była właścicielką samochodu. Spisali oświadczenie i… i od tego momentu słuch po kobiecie zaginął. Kiedy pojechałem do ubezpieczyciela okazało się, że musi u nich pojawić się właściciel auta i potwierdzić szkodę. Oczywiście z właścicielem też brak kontaktu. Pomijam fakt, że wycena szkody była na blisko 2000zł, a naprawa kosztowała ponad 3000zł. Ehhhh… choć te 2000zł chciałbym odzyskać.
Proszę o pomoc w rozwiązaniu tej sytuacji. Jakieś wskazówki gdzie się udać, aby wyegzekwować odszkodowanie.
Z góry dziękuję. Pozdrawiam.