Witam. Chciałbym prosić o pomoc. Nieco ponad tydzień temu podczas "słynnych" huraganów i gradobić w południowej części Polski grad uszkodził mi samochodów. Dość poważnie (szyby, lusterka, refklektor i oczywiście karoseria). Polisę Autocasco wykupiłem 23 lipca br. (w tym dniu samochód został zarejestrowany w Polsce - sprowadzony z Francji). Przy wykupie polisy samochód został wyceniony na kwotę 19.700,00 zł i od takiej też wartości zapłaciłem składkę. Po gradobiciu szkoda została zgłoszona i nastąpiły oględziny. Dziś otrzymałem z PZU informację o wysokości odszkodowania. Stwierdzono szkodę całkowitą a więc dokonano wyliczenia odszkodowania metodą bodajże dyferencyjną (jeśli się mylę co do nazewnictwa to proszę mnie poprawić). W informacji podano, iż wartość pojazdu bezpośrednio przed zdarzniem wynosiła 17.000,00 zł. Jest to różnica w stosunku do wyceny sprzed ledwie 29 dni (oględziny miały miejsce 21 sierpnia) o 2.700,00 zł. Ta różnica powoduje w moim mniemaniu zaniżenie odszkodowania na moją rzecz w tej właśnie kwocie (załóżmy że nie polemizuję z zajściem przesłanki szkody całkowitej oraz wartością "wraku".
Prosiłbym, o ile to możliwe o:
- wyjaśnienie czy aż tak duża różnica, w tak krótkim czasie, w wypadku samochodu o takiej wartości może wystąpić,
- podpowiedź czy w wypadku jeśli nie zgodzę się ze stanowiskiem PZU lepiej prosić o wyjaśnienia i delikatnie próbować coś wyjasniać, czy może lepiej od razu złożyć odwołanie.
Drugie pytanie, jakie ma w tej sprawie dotyczy zajścia przesłanki szkody całkowitej. Mam podstawy twierdzić, iż ta przesłanka nie zachodzi (naprawa w autoryzowanym serwisie wyniosła by ok. 55% wartości sumy ubezpiecznia). Przy zawieraniu polisy wybałem opcję "Wycena". Czy jestem w stanie w jakikolwiek sposób udowodnić, że szkoda całkowita tutaj nie nastąpiła? Jeśli tak, to jak i co w tym kierunku zrobić?
Z góry dziękuję za zainsteresowanie i pomoc.