Witam
Zatem po kolei.
Jestem mechanikiem który jest zartudniony w pewnej dużej firmie farmaceutycznej.
Jestem związany z zakładem juz 18 lat i mam umowę na czas niekreslony.
W umowie jest zapis o mej pracy w systemie jednozmianowym 8 -godzinnym
Raz na 3 miesiące przeprowadzamy pewna czynność
(praca z substancjami niebezpiecznymi typu:perhydrol,lug sodowy itp) która wymaga obecności mechanika przez 12-15 godzin co jest oczywiści niedopuszczalne gdyz naturalnie pozostaję w pracy zbyt długo.
Wielokrotnie informowałem swego kierownika o tym iż praca jest ta szczególnie niebezpieczna(kontakt z chemia) poza tym odbywa się to w godzinach od 12.00 popołudnie do 3-4 rano następnego dnia czyli około 15 godzin.
Malo tego ze względu na to ,iz kolego pracuje na rano czyli od godziny 7.00 do 15.00 przez pozostały czas czyli grubo ponad 8 godzin pozostaję w pracy sam!!!!
Wielokrotnie monitowałem w tej sprawie bez efektu - brak ludzi odpowiedz kierownika.
Praca w godzinach ponadliczbowych to tu norma.
Jest wrzesień ja ma wykorzystane dopiero 8 dni z urlopu i 50 h nadgodzin
wszystko mozna udowodnić jest tu system kontroli godzin pracy pracownika oraz kamery z zapisem wszystkiego co sie porusza na twardym dysku)
Tak jak zawsze przed ta operacja wysyłam meila do kierownika o planie jej przeprowadzenia ,czynnosciami do wykonania oraz czasem pracy jej wykonia (czyli około 15 godzin)
Kierownik akceptuje mi ten plan myślę teraz tym samym łamiac moje prawa pracownicze i niejako podpisujac na siebie wyrok w przypadku gdyby mi sie cos stało.
Coz tak się własnie stało.
Zacząłem pracę o godz.13.00 i postepowałem zgodnie z wzorcowa procedurą postępowania zaakceptowana przez dzial kontroli jakości. Około godz 2.00 w nocy rozpocząlem finalne czynności mej pracy która była związane z uzupełnieniem wody w zbiorniku.
Schyliłem sie aby zamknac zawor spustowy ,po wykonaniu tej czynności wyprostowałem sie ,zakręciło mi się w głowi i tyle pamietam.
Ponoć około godziny 5.00 znalazł mnie pracownik nastepnej zmiany w kałuzy krwii (straciłem około 0,5 litra krwii) leżącego na podłodze z rozbitą głowa i limem pod okiem.
W szpitalu mnie hospitalizowano zszyto głowę i po 2 dniaach obserwacji wypuszczono do domu.
Obecnie przebywam na zwolnieniu lekarskim.
Jeszcze jedna ważna sprawa.
Ze względu na oszczędności w zakładzie po godzinie 18.00
(czyli po wyjściu ludzi z laboratorium) wydatek powietrza na klimatyzacji dostarczajacej powietrze do pomieszczeń zostaje zmiejszony o 50% Ja w takich warunkach pracowałem!!!
Teraz sa naciski ze strony pracodawcy (po kontroli z zewnątrz BHP a także prokuratora) abym całkowicie zmienił zeznania i powiedział nieprawdę -czyli o tym ,ze wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem ,tak jak oni chcą,każą podpisywać szkolenie itp,straszą utratą pracy.
Pytanie
1.Jak to jest naprawde to ja mam się ich bac (pracodawcy) czy oni mnie ? (jakie mam asy w rekawie?)
2.Czy moge domagać się odszkodowania od pracodawcy za utrate zdrowia?
3. Jeśli moge sie starać o odszkodowanie od zakłady pracy za łamanie moich praw pracowniczych to czy jest to rownoznaczne z wyzuceniem mnie z zakładu?
Prosze o obiektywna ocenę w zaistniałej sytuacji .
Do zobaczenia