Witam jakiś czas temu byłem mimo wolnym uczestnikiem wypadku. Sytuacja wyglądała następująco. Jechałem drogą ekspresową drugi kierowca "sprawca" próbował mnie wyprzedzić i w momencie wyprzedzania "pękła" mu opona. Abstrahując, że na policje czekaliśmy 1,5h w końcu dojechała. To była pierwsza moja kolizja. Do czego dążę. Policja wystawiła notkę w której w rubryce - Sprawca wypadku jest "brak", zaznaczone jest pole "inna przyczyna". I w uwagach opis o takiej treści..." kolizja nastąpiła w wyniku wystrzału opony prawej samochodu Audi (to ten nie mój) co potwierdza poszkodowany (zakładam, że to o mnie chodzi) i kierujący Audi.
Rzeczywiście wina nie była po stronie kierowcy audi bo przecież tej opony nie przebił i nie jechał jakoś niewiarygodnie niebezpiecznie. Jego samochód dość drogi był bez AC skasowany nie do naprawienia, na moim uszkodzenie błotnika i drzwi. Kolega powiedział mi, że on może próbować się domagać zwrotów kosztów z mojego ubezpieczyciela, co mnie wydaje się absurdalne gdyż ja jechałem prawidłowo i nie w moim samochodzie doszło do usterki. Czy taka sytuacja jest realna? Mam pełne zniżki i 2 samochody, w pełni na nie zapracowałem (staram się jeździć bezpiecznie). Nie dostałem, żadnej notki od swojego ubezpieczyciela.
P.S. Szkoda mi drugiego kierowcy, ale przecież nie powinienem płacić za nie swoje błędy.