Skocz do zawartości
Forum Odszkodowania

zaniżona wartość samochodu - AC


Rekomendowane odpowiedzi

Samochód został ubezpieczonyw PZU, a jego wartość oszacował agent ubezpieczeniowy wg systemu Eurotax na kwotę 8750,00. Dwa miesiące później miałam kolizję i rzeczoznawca PZU wycenił moj samochód na 4.200,00, wartość wraku na 2.500,00, a wysokosc odszkodowania 1.700,00. Byla to szkoda całkowita. Wynika z tego fakt, ze wrtosc samochodu w ciagu dwóch miesięcy spadła o połowe.

Odwolalam się, co oczywiscie nie przynioslo zadnych rezulataów. Na podstawie § 4, ust.15, oraz § 21, ust. 7 PZU stwierdziło, ze wszystko jest ok. Mysle o napisaniu kolejnego odwołania. Po pierwsze poproszenie PZU o kosztorys, po drugie przedstawienie wyceny niezaleznego rzeczoznawcy. Nadmienie jeszcze, ze w dniu dzisiejszym sprawdzalam wartosc samochodu w PZU wg taryfy Eyrotax i jego wartosc wychodzi na 8.300,00. Dlaczego wiec miesiąc wczesniej byl on wart tylko 4.200,00?

Pytanie>

Czy mozliwe jest by wartosc samochodu w ciagu dwoch miesiecy spadla o 50% ?

I jeszcze jedno. Dostałam wypłatę odszkodowana, tej bezspornej kwoty, ale z calosci odszkodowania potrącili mi drugą ratę AC. Czy to taki codzienny zwyczaj ubezpieczalni?

 

Prosze o odp.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

hmm, a wg mnie wszystko jest możliwe. Kwestią jest skąd się biorą rozbieżności i ewentualne umotywowanie korekt. Czy zadałaś sobie trud sprawdzić wycenę sporządzoną przez PZU? Nie? Gdybając mógłbym podać wiele przyczyn, ale czy któraś będzie trafiona? Strzelam pierwszą z brzegu, ale sensowne rozważania dopiero po uzyskaniu dalszych szczegółów.

1. Samochód składak, rzeczywisty wiek o kilka lat więcej niż to co w dowodzie , do tego korekta za składaka (możliwe? ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Agenci przy ubezpieczanu zazwyczaj nie stosują korekt ujemnych dotyczących wartości pojazdu. Problem pojawia się w sytuacji likwidacji szkody, gdzie zostaje wykonana dokładna wycena z uwzględnieniem wszystkich cech mających wpływ na wartośc pojazdu, np tak jak mówił Pablo_1st, oraz wielu innych, bardzo często przebiegu ponadnormatywnego, historii pojazdu i jego stanu technicznego na dzień wystąpienia szkody. Co do drugiego pytania to OWU AC przewidują, że aby możliwa była wypłata odszkodowania musi być uregulowana cała składka. W tej sytuacji szczególnie ponieważ szkoda jest całkowita i umowa AC ulega rozwiązaniu z chwilą wypłaty.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje wam serdecznie za podpowiedzi.

Sprawa potoczyła się oto tak..:)

Po pierwszym odwołaniu PZU odpisalo, ze wszystko jest ok. Nie dałam się jednak łatwo zbyc. Zadzwoniłam do PZU mówiąc, ze będę się odwoływac od ich decyzji - nadmieniam, ze zarówno mój agent, który ubezpieczał samochód i fachowiec od szkód byli bardzo zdziwieni i twierdzili nadal, ze wszystko jest w najlepszym porządku. Napisałam drugie pismo, ze nie zgadzam się jednak z ich decyzją i ni stąd ni zowąd w przeciągu tygodnia dostałam na konto 500,00 :) Po czym przyszło pismo z PZU o treści mniej więcej tego typu: " Po przeanalizowaniu sytuacji stwierdzono, zw wartośc samochodu wynosi 4.700,00" . Podniesiona wartosc samochodu o 500, 00 oczywiscie pociagnela za soba wyzsze odszkodowanie o tę wlasnie kwotę. Przyznam, ze śmaiłam się jak z najlepszego dowcipu, wnioskując, że kto cicho siedzi i nie upomina się o swoje zostaje zbywany przez ubezpieczalnie.

Na dzien dzisiejszy moj samochod wg PZU jest wart 4.700,00 (przypomne, ze jego wartosc ubezpieczenia dwa miesiace wczsniej wynosila 8.750,00). Na razie brnę dalej - czekam na wycenę niezaleznego rzeczoznawcy oczywiscie wg taryfy Eurotaksu. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Aha. Roznica w wartosci samochodu pomiedzy wartoscia przy ubezpieczaniu a wartoscia oszacowana przez szkodowca była faktycznie przez korekty ktore stosowane sa przy likwidacji szkody. Korekta byla duza przez zły stan techniczny samochodu - mialam troche wgniecioną maskę i tylni zderzak - nie naprawione po wczesniejszej kolizji. Nie mam przy sobie dokumentów, ale z tego co pamietam korekta z tego tytułu wyniosła 3 tys. zł.

 

Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale upraszczając wg PZU maska i zderzak jest warta 3.000,00 a caly samochód 4.700,00 ?

 

Nieco zdziwiona bylam potrąceniem drugiej raty skladku przed wyplaceniem odszkodowania, ale niestety faktycznie tak jest OWU AC :( Co mimo wszystko uważam za niesprawiedliwe:)

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

i jak to w życiu bywa, nic nie dzieje się bez przyczyny. Teraz się okazuje, że potrącono Ci za stan techniczny, co wcześniej przemilczałaś. Ty twierdzisz, że za maskę i zderzak, ale może znów to tylko półprawda. Może jeszcze trochę rudych odcieni znajdziemy, może ślady wcześniejszych napraw powypadkowych, przeprowadzonych prowizorycznie i za pomocą używanych części, źle spasowane elementy, może ktoś się dopatrzył że airbagi były wyzwolone, pękająca szpachla na dachu, a zderzak tylny kryje przełamany pas tylny, itp. To oczywiście nie musi być prawda, ale i PZU jakąś argumentację musi mieć i popartą rzeczywistymu faktami. A wtedy potrącenie wartości może wynosić choćby i 3 tysiące, a może i więcej. Wystarczy zajrzeć na allegro, jak duże są różnice dla wydawałoby się takich amych pojazdów o zbliżonym wyposażeniu. Skądś się biorą...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak dla wyjaśnienia...

Jak pisałam pierwszy post, nie wiedziałam, ze istnieją jakieś korekty wynikające ze stanu technicznego pojazdu. To moja pierwsza kolizja (i by nikt nie łapał mnie znów za słowa - poprzednia w tym samochodzie była spowodowana przez mojego męza i płatna z OC sprawcy) i pierwszy usiłuję poznać odszkodowania od podszewki.

Nie ma już więcej braków w stanie technicznym mojego samochodu, ponieważ mam kosztorys z PZU z którego jednoznacznie wynika, ze korekta powstała z tychże własnie dwóch rzeczy - maska i zderzak i wynosi ona 3 tys. zł. Chyba, że sa jakieś wady ukryte - na tyle ukryte, ze PZU ich nie wymienia tylko potrąca za nie pieniądze :)

I sam przyznasz Pablo, ze nagła wpłata 500,00 zł była niesamowicie zaskakującym elementem całej historii, z którego mozna by wyciągnąć niejednoznaczne wnioski :)

 

Dziękuję serdecznie za wypowiedzi.

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

wyciągasz niewłaściwe wnioski. Po pierwsze, domyślam się już skąd się bierze przekonanie, że korekta jest za maskę i zderzak - pewnie w tej i poprzedniej szkodzie zostały uszkodzone te właśnie elementy, a rzeczoznawca zastosował potrącenie ze względu na wczśniejsze naprawy. To nie jest tożsame z korektą ze względu na stan techniczny. Te dwie pozycje odnoszą się wyłącznie do uszkodzonych elementów i nie wierzę, że to z tego powodu potrącono aż tyle. To informacja, że w przypadku naprawy zostanie zapłącone za części minus procentowa korekta. Pojęcie zły stan techniczny nie odnosi się do elementów w stanie dobrym, tyle, że po naprawach. Musi być coś jeszcze, ale być może nie doczytałaś, bądź człowiek z PZU ich nie wymienił. Natomiast druga kwestia, czyli dopłata 500zł, to prawdopodobnie wynik ponownej analizy wyceny pojazdu. Nie dopłata ze względu na strach przed Tobą, ale prawdopodobnie czegoś wcześniej niedopatrzono. Np . nie uwzględniono części wyposażenia, a może przyjęto niewłaściwy model, a może jakaś korekta została zdublowana i poprawiono wycenę. To oczywiście tylko domysły, ale bardziej pradopodobne, niż "dajcie jej 500zł to się odczepi"
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oj pablo a myślisz ze czemu przejrzeli po raz drugi i jednak dopłacili nie bądź naiwny ... W tym przypadku tok myślenia i domysły jak na tak rozsądnego człowieka conajmiej dziwny ...

W ogóle jak w takich sprawach można czegoś nie dopatrzyć to jest ich obowiązek przeprowadzić likwidacje szkody rzetelnie kobitka wcale nie musi się znać na jakiś tam korektach !!!

 

Dopłacili tylko dlatego ze kobitka walczyła chcieli ją zrobić w wała i tyle w mojej ocenie takich spraw już się sporo naoglądałam i wierz mi jest możliwe i całkiem często stosowane działania dajcie jej 500 zł i się baba odczepi !!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

masz oczywiscie rację, że powinno być rzetelnie i skrupulatnie, ale dla pracujacych ludzi w ubezpieczalni to tylko sprawa jedna z tysięcy które przemielą miesięcznie. Nie dziw się zatem, że nie są zbyt dokładni, oni są rozliczani z ilości, nie za jakość. To jak z produkcją masową, każdy by chciał chodzić w garniturach na miarę, ale kupujemy chińszczyznę, zresztą najwięksi ją serwują. To wynik ekonomii. Jestem więcej niż pewien, zresztą to możesz poczytać i na tym forum, że tak samo wielu jest zadowolonych z "siły odwołania" co tych przekonanych, że w odpowiedzi otrzymali sztampowe pismo w stylu "nie znaleziono podstaw do zmiany decyzji", a ich żali nikt nawet nie czytał.

 

Każde odwołanie zmusza do ponownego przejrzenia akt, jak znajdują sie w nim racjonalne argumenty, a ubezpieczalnia zwykła je uwzględniać, to dopłaca (co wielu odbiera za przejaw, rzucenia ochłapu na odczepnego), jak nie to nie dostanisz nic.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie są dokładni bo każda taka "pomyłka" to kasa dla nich przecież... to jest taśmówka oczywiście z tym się zgodzę ale każda taka przysłowiowa stówka "przeoczona" na danym odszkodowaniu tworzy gigantyczną sumę końcową ... Co do tych ludzi którzy otrzymują "nie znaleziono podstaw do zmiany decyzji" ciekawy jest odsetek który się nie poddaje i idzie ze sprawą do sądu jaki on jest oczywiście marginalny co daje kolejne zyski ...

 

Zdradzę tylko że każde "skuteczne odwołania" a pod tym pojęciem rozumiem szereg różnych działań nie tylko związanych z pismem przynosi jakiś skutek same pisemko nie koniecznie :-)...

Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się
 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...