Witam,
3 tygodnie temu wysiadając z busa przewróciłam sie i złamałam nogę. Złamanie to okazało się poważne na tyle, ze wymagało operacji w wyniku której zostały założone na kość udową specjalne klamry. Dodam, ze jestem po operacjach na oba biodra (posiadam wszczepione 2 endoprotezy). W szpitalu po operacji przebywałam tydzień. Obecnie jestem w domu, jednak nie mogę samodzielnie funkcjonować - poruszam sie z trudnością o dwóch kulach, nie jestem w stanie sama się ubrać, czy przygotować posiłek.
Chciałabym poruszyć tu kwestię przewoźnika, z którym jechałam. Otóż kierowca wysadził mnie w miejscu niedozwolonym - nie na przystanku- gdzie w dodatku ustawione były pachołki. O jeden z nich potknełam sie i przewróciłam, gdyż kierowca zatrzymał sie w taki sposób, ze wysiadłam prosto na pachołek. Kierowca, nie zwrócił najmniejszej uwagi, że sie przewróciłam i po prostu odjechał. Jeśli wszystko będzie sie dobrze zrastało to za ok. 2 lata czeka mnie kolejna operacja związana z wyjęciem klamer.
Na szczęście uzyskałam pomoc od osób które to widziały.
Przewożnik nie poczuwa sie do żadnej winy. Zdarzenie zostało zgłoszone na policję. Mam również świadka wydarzenia.
Proszę o poradę, czy mogę ubiegać sie o odszkodowanie, jeśli tak to jakie - czy z mojego ubezpieczenia PZU (jestem na emeryturze i opłacam podstawową składkę pZU) , czy z ubezpieczenia przewożnika? Co powinnam zrobić najpierw i gdzie sie udać?
Niedługo jadę na kontrolę do lekarza, który mnie operował. Czy mam go poprosić o jakieś zaświadczenie np. dot. uszczerbku na zdrowiu?
Z góry dziękuje za pomoc, gdyż w takiej sprawie nie mam żadnego doświadczenia.
Z pozdrowieniami
Maria