Witam
Chcialem zapytac. Mialem wypadek (dzisiaj). Jechalem w strefie dozwolonej predkosci 30km z predkoscia 50km na godzine, z podporzadkowanej wyjechal samochod, podporzadkowana z prawej strony, ale jest jednokierunkowa, i gosc nie miał prawa wyjezdac. Stłuczka nie była duza (u niego zderzak i bok u mnie zderzak, bok i lampa- u niego osobowa Lancia u mnie bus Mercedes 208D), policja nie byla wzywana. Nikt piany nie był. Kto w tej sytuacji ma racje. W danej chwili pod czas spisania zaswiadczenia ja przyznałem sie do winy. Gosc sie tłumaczyl ze chciał zaparkowac, mieszka odrazu przy tej drodze.
P.S. Zgodnie z link zewnętrzny zablokowany wyliczyłem ze predkosc moja była nawet 40km a nie 50. Dane 3.5/11/100/25.
Spoczatku przyznalem sie do winy, poniewaz myslalem, ze to moja wina, poniewaz to była prawa strona, ale pozniej zobaczyłem (po fakcie) ze tam był zakaz ruchu.
P.S.S. Czy warto teraz "walczyc" o to, ze to była jego wina?