Witam,
sprawa jest taka - w 1999 roku na mnie i moją 5 letnia siostr najechał pijany kierowca w wyniku czego smierc na miejscu poniosla moja siostra a ja doznalam licznych obrazen. Dotad nie mielismy okazji zajac sie sprawa odszkodowawcza ale w zwiazku ze zblizajacym sie terminem przedawnienia ( czyuto prawda ze jest na to 10 lat? ) planuje oddac sprawe do sadu.
Pytanie moje brzmi - czy jest w ogole sens walczyc o takie odszkodowanie? Prawda jest taka, ze moja mama zachorowala po tyn wypadku na nerwice a ja rowniez odczuwam dolegliwosci zdrowotne.
Bardzo prosze o odpowiedz oraz ew na jaka kwote moglibysmy liczyc.
Z pozdrowieniami