Skocz do zawartości
Forum Odszkodowania

Sprawca odwołał oświadczenie a PZU nie chce wypłacić odszkodowania


Rekomendowane odpowiedzi

W Maju miałem wypadek na małym rondzie. Podczas poruszania się na rondzie sprawca kolizji uderzył mnie w prawy tył. Wszystko było OK. sprawca przyznał się do winy, bo się zagapił. Nie wzywałem policji, bo była to młoda osoba i nie robiła problemów, ale warunkiem było napisanie oświadczenia i zgłoszenie od razu wraz ze mną szkody w najbliższym jego oddziale PZU. W PZU zarejestrowaliśmy szkodę, zrobiono dokumentację i wykonano zdjęcia z wypadku naszych pojazdów następnie rozstaliśmy się w zgodzie. Po jakimś tygodniu dostałem z mojej ubezpieczalni pismo, że jestem sprawcą wypadku. A z ubezpieczalni sprawcy, że zostało wniesione odwołanie od zaistniałego wypadku. Na szczęście mój ubezpieczyciel odmówił mu wypłaty.

Ubezpieczyciel sprawcy przesłał mi jeszcze pismo o szkodzie całkowitej mojego pojazdu, ale że nie może mi wypłacić dopóki nie ustali, kto jest sprawcą.

Zostałem przesłuchiwany w ich oddziale, ale nic z tego nie wyszło dowiedziałem się tylko, że tamten gość wypisywał całe referaty, że go zastraszyłem, że był pod wpływem emocji i że nagle znalazła się cała rzesza świadków itp. rzeczy. Od tego momentu aż do tej pory ubezpieczalnia nie przysłała mi żadnych informacji, co dalej w mojej sprawie.

W Sierpniu złożyłem sprawę do policji do WRD w celu ukarania sprawcy w Sądzie Grodzkim i czekam na wyniki.

Jeśli ktoś wie, co powinienem zrobić jeszcze to bardzo proszę o jakieś wskazówki, bo nie mogę naprawić auta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Twój przypadek jeszcze raz pokazuje, że ZAWSZE PO WYPADKU NALEŻY WEZWAĆ POLICJĘ, KTÓRA UKARZE SPRAWCĘ. Niestety ale oświadczenia nie są wiarygodne i ubezpieczalnie często wykorzystują naiwność poszkodowanych nie wypłacając im należnych pieniędzy. Koniecznie napisz co udało się załatwić w sprawie. Nie jestem w stanie Ci nic doradzić, ponieważ Twój sposób rozwiązania problemu jest całkiem rozsądny (pomijam fakt, że zgodziłeś się na oświadczenie sprawcy wypadku - to był oczywiście błąd).

życzę powodzenia

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety trudno wymagać aby do każdej stłuczki wzywać Policję! Przypominam, że parę lat temu przepisy właśnie tak nakazywały i szybko się z tego wycofano, bo Policja nie miała możliwości obsłużenia wszystkich zgłoszeń i czekało się po parę godzin na przybycie patrolu. Odnośnie przyjęcia odpowiedzialności ubezpieczyciel jest obowiązany prowadzić własne postępowanie w zakresie ustalenia okoliczności kolizji i co za tym idzie przyjęcia odpowiedzialności. Niezależnie od oświadczeń uczestników kolizji, ubezpieczyciel powinien dokonać analizy przebiegu zdarzenia m.in. w oparciu o zakres i charakter uszkodzeń obu pojazdów na bazie topografii miejsca zdarzenia. Nie napisałeś dlaczego doszło do uderzenia przez pojazd sprawcy, czy to było w czasie wjazdu lub zjazdu na rondo, czy w fazie ruchu po rondzie i czy Twój pojazd zmieniał w tym czasie pas ruchu. Myślę że w tym leży istota problemu, ponieważ nie zakładam aby problemy z przyjęciem odpowiedzialności były w sytuacji, gdy pojazd sprawcy uderzył w Twój samochód w czasie prawidłowej jazdu obu pojazdów po rondzie, a do uderzenia doszło poprzez niezachowanie odpowiedniego odstępu przez sprawcę.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do opisu samego wypadku to wyglądało to tak:

Wypadek miał miejsce na małym rondzie o jednym pasie ruchu, ale na tyle dużym, że mogły z powodzeniem poruszać się 2 pojazdy równolegle, wynika to pewnie z tego, że jest to droga, na której poruszają się Tiry. Drogi dojazdowe tuż przed samym rondem posiadały po 2 pasy ruchu.

Ja wjeżdżałem na rondo z prawego pasa ruchu i potrzebowałem zjechać na trzecim zjeździe. Kiedy znajdowałem się na wysokości 2 zjazdu z lewej strony zajechał mi drogę samochód dostawczy, który nie zważając na mnie postanowił zjechać z ronda. W celu uniknięcia kolizji musiałem gwałtownie zahamować i odbić troszkę w kierunku tego zjazdu. W tym samym momencie na prawą tylną część mojego samochodu najechał młody chłopak, który wjeżdżając na rondo (pierwszy wjazd) nie patrzył na wprost tylko chyba gdzieś indziej.

 

W odwołaniu napisał, że to on był na rondzie a ja zajechałem mu drogę wjeżdżając przed niego na rondo i przez to uderzył we mnie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

szkodnik wrote:

Niestety trudno wymagać aby do każdej stłuczki wzywać Policję! Przypominam, że parę lat temu przepisy właśnie tak nakazywały i szybko się z tego wycofano, bo Policja nie miała możliwości obsłużenia wszystkich zgłoszeń i czekało się po parę godzin na przybycie patrolu.

Ale jak widać aby nie mieć później problemów ze sprawcą który jest tylko człowiekiem a dodatkowo jak wskazuje praktyka często może okazać się zwykłym cwaniakiem i później wycofać się z własnych oświadczeń warto jednak to zrobić dla własnego bezpieczeństwa i szybszej likwidacji szkody !!! Pamiętam parę przypadków gdzie policja była na miejscu stłuczki i parę gdzie jej nie było zasadniczo w tym drugim przypadku zawsze to wszystko było przeciągane lub sprawca wycofywał się z oświadczenia....

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...
Czy byli świadkowie zdarzenia, którzy potwierdzają Twoją wersję? Jeżeli tak to sprawdź czy ich oświadczenia zostały uwzględnione w przygotowaniu opinii dotyczącej ustalenia sprawcy kolizji. Uważam także, iż bardzo istotne dla oceny, który z kierowców ponosi winę za spowodowanie kolizji są zakresy uszkodzeń obu pojazdów. Jeżeli faktycznie sprawca wjeżdżał na rondo , to zgodnie z Twoim opisem uszkodzenia powinny być zlokalizowane po prawej stronie prowadzonego przez Ciebie samochodu, co potwierdziłyby np. wzdłużne zarysowania błotnika tylnego prawego i/lub zderzaka tylnego w części bocznej prawej. Jeżeli uderzenie nastąpiło od tyłu pojazdu, a nie od strony prawego boku to niestety wersja o zajechaniu drogi może być prawdziwa, ponieważ potwierdzasz, że doszło do gwałtownej zmniany toru jazdy Twojego pojazdu. Trudno tu wnioskować jednoznacznie na podstawie przedstawionego ogólnego opisu zdarzenia bez wglądu w oświadczenia obu stron.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście tak jak powiedziałeś moje uszkodzenia są zlokalizowane w taki sposób, że moim zdaniem jednoznacznie wskazują o tym, że to jest ewidentnie jego wina tzn. uszkodzeniu przede wszystkim uległ prawy tył a dokładnie jego narożnik czyli: doszczętnie zniszczona prawa tylna lampa, prawa część tylnej klapy toż przy lampie do wysokości szyby (jest to kombi), prawa część zderzaka, prawy błotnik przy lampie (rozerwana blacha), pod zderzakiem główne wzmocnienie podłużnicy tuż obok mocowania pod oczko do holowania. Do tego szparowanie tylnych prawych drzwi uległo zmniejszeniu.

Uszkodzenia sprawcy były zlokalizowane z lewej przedniej strony czyli: przedni lewy zderzak, lewa lampa, maska lewa strona, błotnik lewa strona. Gdyby rzeczywiście było tak jak ten koleś próbuje kombinować to miałbym uszkodzony tył, ale prawy albo centralnie część tylną.

Tylko że jakoś te argumenty, które powinni sami wywnioskować nie przemawiają do ubezpieczalni bo po co wypłacać komuś odszkodowanie jak można pieniądze zachować przy sobie.

Co do światków to była tylko moja żona i mój 7-letni synek a z jego strony dwóch kolesi z którymi jechał.

Myślałem jeszcze żeby umówić się z naczelnikiem tej ubezpieczalni i przedstawić w tej sprawie argumenty, te które opisałem powyżej i jeszcze z kontaktować się z rzecznikiem spraw ubezpieczonych ale słyszałem, że to strata czasu.

 

Nie wiem co mam robić a kasa jest mi potrzebna na jego wyremontowanie czy na to żebym przynajmniej po sprzedaniu tego co z niego zostało pozwoliło mi na zakup czegoś podobnego. Zakup drugiego na raty odpada, bo mam pokaźny kredyt na kilka lat związany z mieszkaniem i myślałem, że nim troszkę pojeżdżę, a samochód jest mi potrzebny, bo codziennie dowożę synka do szkoły kawałek drogi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niestety, na podstawie Twojego opisu zdarzenia odnoszę wrażenie, że uderzenie nastąpiło od strony TYŁU pojazdu, a nie od strony BOKU. Świadczyć o tym może zmniejszczenie szczelin pomiędzy drzwiami tylnymi a bokiem tylnym prawym (w przypaku kierunku uderzenia idącego z boku szczelina ta raczej powiększyłaby się). Uszkodzenia lewego narożnika samochodu sprawcy świadczą o tym, iż tory jazdy obu samochodów nie pokrywały się jednolicie. Ponieważ piszesz, że musiałeś odbić w prawo "kiedy znajdowałem się na wysokości 2 zjazdu z lewej strony zajechał mi drogę samochód dostawczy, który nie zważając na mnie postanowił zjechać z ronda. W celu uniknięcia kolizji musiałem gwałtownie zahamować i odbić troszkę w kierunku tego zjazdu" , oznacza to że faktycznie mogło dojść do zajechania drogi drugiemu uczestnikowi... Inną sprawą jest czy drugi uczestnik zdarzenia poruszał się z należytą uwagą i prędkością dostosowaną do konkretnych warunków drogowych. Jeśli nie, to w tej sytuacji możnaby ew. mówić o współwinie za spowodowanie zdarzenia.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dziwię Ci się szkodniku, że ferujesz wyroki nie widząc pojazdu. Nawet szkic zdarzenia byłby bardziej pomocny, niż najlepszy nawet słowotok. To czy szpary się zwiększa czy zmniejszą nie zależy od kierunku uderzenia (tzn. nie bezpośrednio), ale od wypadkowej siły uderzenia przyłożonej do węzłów usztywnień. Nie można zatem na tej podstawie wnioskować nie znając wszystkich okoliczności. Uderzenie centralnie w tył auta całą szerokością przez najechanie przodem innego pojazdu też teoretycznie powinno prowadzić do zmniejszenia szczelin w drzwiach... ale jeśli punkt uderzenia będzie wysoko, to złamie się dach a szczeliny w dolnej części drzwi rozjadą się.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie nie podejmuję się "ferować wyroku" jak to powiedziałeś Pablo na podstawie tylko opisu i w dodatku tylko jednego uczestnika zdarzenia. Odniosłem się tylko do tego co napisał poszkodowany Pdabrow używając określeń "odnoszę wrażenie" oraz "faktycznie MOGŁO dojść do zajechania drogi drugiemu uczestnikowi". Oczywiście wiemy z praktyki, że drążąc temat uzyskujemy coraz to nowe fakty i dopiero na podstawie pełnej wiedzy o zdarzeniu tj. mając wgląd w oświadczenia obu uczestników zdarzenia, zeznania świadków oraz znając zakres uszkodzeń obu samochodów można pokusić się o określenie "który z uczestników zdarzenia i w jakim zakresie przyczynił się do spowodowania kolizji?". Chodziło mi o ew. wyeliminowanie lub potwierdzenie, że do kolizji doszło poprzez najechanie na tył (a nie w BOK) samochodu poszkodowanego przez samochód sprawcy.

"Ja wjeżdżałem na rondo z prawego pasa ruchu i potrzebowałem zjechać na trzecim zjeździe. Kiedy znajdowałem się na wysokości 2 zjazdu z lewej strony zajechał mi drogę samochód dostawczy, który nie zważając na mnie postanowił zjechać z ronda. W celu uniknięcia kolizji musiałem gwałtownie zahamować i odbić troszkę w kierunku tego zjazdu. W tym samym momencie na prawą tylną część mojego samochodu najechał młody chłopak, który wjeżdżając na rondo (pierwszy wjazd) nie patrzył na wprost tylko chyba gdzieś indziej". Myślałem o uderzeniu w bok pojazdu poszkodowanego ponieważ poszkodowany napisał, że sprawca w tym czasie wjeżdżał na rondo. Tego typu wątpliwości napewno rozwiałby szkic sytuacyjny, o którym mówisz, a którego tu zabrakło...Co do samej oceny zdarzenia, to przyznasz chyba, że bardzo istotna jest informacja podana przez poszkodowanego, iż na skutek zaistniałej przed nim sytuacji drogowej "musiałem gwałtownie zahamować i odbić troszkę w kierunku tego zjazdu" tj. w prawo, a korelacja uszkodzeń obu pojazdów przebiega na linii prawy tył i lewy przód drugiego pojazdu. Oczywiście zastrzegam się, że to co piszę bez znajomości pozostałych danych dotyczących kolizji, może być tylko pobieżną oceną zdarzenia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tak naprawdę to trudno ustalić położenie kolizyjne. Ten sam opis każdy może zrozumieć inaczej, do tego samo opisanie słowami zdarzenia rozgrywającego się w ułamkach sekund jest dość trudne. Faktycznie z tego opisu tak mogło być jak pisałeś i Twoje argumenty popierające tą tezę były słuszne. Aale równie dobrze można przyjąć, że samo "odbicie w prawo" było w rzeczywistości nieznaczne, a wjeżdżający już zdążył skręcić i ustawić się zgodnie z łukiem ronda. Często przecież wjazdy umożliwiają taki manewr. W dużej mierze zależec to będzie także i od średnicy ronda, szerokości jezdni, czy szerokości i ukształtowania dojazdów.

Z tym ferowaniem, faktycznie trochę się pospieszyłem, chciałeś pokazać różne aspekty tej sytuacji z uzasadnieniem, a ja to opatrznie zrozumiałem

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Komentowanie zawartości tej strony możliwe jest po zalogowaniu



Zaloguj się
 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...