Może sie komuś przyda.
Jadąc wpadłem w poślizg wywaliłem się do rowu brak świadków. Telefon do ubezpieczyciela zgłoszenie szkody - tutaj uwaga - warto miec telefon komórkowy gdzies blisko siebie - dosłownie - najlepiej na pasku lub cos w tym stylu, różnie bywa a sie okazuje przydaje - jest wtedy pod ręką.
W sumie dużo szczęścia bo zero uszkodzeń ciała tylko kolana trochę bolą bo koziołkował.
Po zgłoszeniu szkody czekam na przyjazd holownika. Przyjechał i pyta czy do domu czy do najbliższego punktu skupu złomu 😉 Oczywiscie negocjacje z ubezpieczycielem bez telefon i decyzja że kosztem pewnych usług (pojazd zastępczy bilety inne duperele) jedziem do domu - akurat styknie bez dopłat.
Po dojezdzie parking - tutaj na szczescie znajomy warsztat wiec zero placenia ALE i pod nosem co potem okaze sie istotne.
Dwa dni potem przyjechal regionalny przedstawiciel ubezpieczyciela - obejrzal policzyl pomacal - w sumie rzetelnie bom palcem wskazywal ew. szkody ktorych nie widac a mogly powstac - tez wpisal. Naprawa lub wyplata z mojego AC - to wazne. Po rozpoznaniu w Audatexie - prawdopodobnie szkoda calkowita - wykaz uszkodzen na prosbe moja OTRZYMALEM - domagac sie tego - nalezy sie jak psu kielbasa a jest istotne.
Kilka dni i pismo od ubezpieczyciela ze wstepne oszacowanie szkody to ... 1/4 wartosci pojazdu ... plus oczywiscie prosba o dostarczenie dokumentow ...
Geba ze zdziwienia opadla ale ... oki mysle sobie - trzeba dzialac. Do ASO i prosba o ogledziny pojazdu ew. wycena na bazie kosztorysu szkod dokonanego przez regionalnego pzredstawiciela rzeczoznawce. Wycena powstaje, fakturka i jestem posiadaczem wyceny ASO - szkoda nie tylko calkowita ale znaczaco przekracza wartosc samochodu.
No to raz jeszcze OWU zarowno AC jak i GAP i pisemko ze nie zgadzamy sie z wycena gdyz jest za niska - czywiscie brak szczegolow bo nie przyslali nic poza orzeczeniem ze jakies uskzodzenia na kwote smieszna ...
Rzecz jasna poprosilem o wycene dokladna.
Przyslali drugie pismo w ktorym podniesli kwote do polowy wartosci pojazu mylac sie jednoczesnie w pierwotnej kwocie pojazdu. Pacany nie czytaja chyba tego co zawiera umowa:
1. Wprawdzie wartośc maxymalna wyplaty przy szkodzie calkowitej wyplacana z AC wynosi zazwyczaj max. 70% kwoty pojazdu (wartosc rynkowa na dzien wypadku) ale przy GAPIE dochodzi jeszcze kwota wyplacana jako dopelnienie do kwoty 100% - no ale tego nie doczytali wiec nic nie napisali z emi sie nalezy cos takiego jak wyplata dodatkowej kasy - w koncu placimy za cos a nie za powietrze w kolach 😉
Znowu sprawdzenie OWU i pisemko ODWOŁAWCZE z zaznaczeniem w punktach czego dotyczy:
1. Wycena pierwotna pojazdu przy w miarę NOWYM samochodzie (do 1 roku) wynosi zazwyczaj nie wartość rynkową a to co widnieje na fakturze - GAP jako ubezpieczenie od utraty wartosci samochodu zawiera sformulowanie (zazwyczaj) mowiace wlasnie dokladnie TO: samochod przez pierwszy okres ubezpieczenia jest wart tyle ile za niego zaplacilismy i nie dotycza go ZADNE SPADKI WARTOSCI (do 1-go roku uzytkowania TYLKO - rzecz jasna 😉 )
2. Dziwna wycena zawierajaca wartosc samochodu na polowe kwoty zakupu oraz reszta tzw. pozostalosc na drugą polowe to paranoja - wykazac nalezy ze wartosc czesci koniecznych do naprawy przekracza wartosc wyceny zaproponowanej przez ubezpieczyciela - wystarczy sie wczytac w kosztorys ASO i dokladnie obadac zazwyczaj podsumowanie koncowe.
3. Wskazac konkretny przypis towarzystwa w ktorym mowa ze GAP jest integralna czescia ubezpieczenia i ... w przypadku wypadku nalezy sie nam jak psu kielbasa - tutaj trzeba niestety poczytac dokladnie OWU aby znalezc skrzetnie ukryty ow zapis 😉
4. Motywowac dodatkowo ze koszt pozostalosci jesli moga wskazac to chetnie odsprzedamy a jesli nie to poszukac kogos kto kupi poprosic o wycene (najlepiej 2 warsztaty co zaofertują z podpisem i pieczątką) i przedstawic kopie ofert jako dowod ze wycena pozostalosci jest z nieba. Oczywiscie zaproponowac dodatkowo ze po sprzedazy przedstawimy fakture spzredazy i poprosimy o doplate wynikajaca z roznicy ICH oferty pozostalosci a kwoty z naszej faktury.
Tak przygotowane pisemko wyslac listem poleconym i dla wygody i szybkosci ew. realizacji ubezpieczenia (max. maja zazwyczaj 30 dni od zgloszenia szkody)
Czekac na efekty.
Zazwyczaj na niewygodny (czytać: bolesnie prawdziwy przytyk do ewidentnej proby naciagniecia nas w balona) sposob reagują podobnie - wyplata pod wskazany rachunek zazwyczaj w calosci wyplacana a samochod albo przejmuje UBEZPIECZYCIEL - rzadko dochodzi do oddania pozostałosci włascicielowi jesli cokolwiek nadaje sie do sprzedazy - po prostu w ten sposob moga odzyskac czesc kosztow, albo wypłata uzalezniona jest od przedstawienia świstka z kasacji pojazdu. Całośc od wypadku do wypłaty trwa 30-45 dni.
Tyle podpowiedzi wynikajacych z zakonczonego procesu dochodzenia swojego.
Wskazowk:
1. Nie bac sie przedstawiac swoje racje
2. Podejsc do problemu bez emocji wytykajac i powolujac sie konkretnymi punktami i argumentami.
3. Trzymac kciuki aby nigdy wiecej nie miec wypadku 😉)) w zadnej formie...
Pozdrawiam majac nadzieje ze nie beda Wam potrzebne powyzsze wskazowki.
PS - ubezpieczyciela i firme dzialajaca w ich imieniu pozostawiam sobie aczkolwiek nie byli nieuprzejmi czy cuś. W zasadzie byli w porząsiu tylko .. nie bardzo chcieli sie przyłożyc do SWOICH argumentów.