Potrąciłam sarne na drodze powiatowej

Założył koch25, 18 listopada 2008 · 323 wyświetlenia

koch25
Potrąciłam sarne na drodze powiatowej i nie wiem teraz do kogo mam się zwrucić o odszkodowanie
odszkodowanie
czy na drodze stał znak ostrzegawczy? czy wezwałeś policje lub masz świadków zdarzenia?
Pablo_1st
temat starszy niż to forum. Tylko z własnego AC, a jeśli nie masz to pozostaje wyciągnąć zaskórniaki. Czy był znak, czy go nie było, czy jechałaś sama, czy z autobusem świadków, nie ma to najmniejszego znaczenia. Jedynie udowodnienie, że sarna nie była desperatką, ale uciekała przed nagonką żadnych krwi myśliwych pozwoli na uzyskanie odszkodowanie z koła łowieckiego. Wszekie inne pomysły, nawet te ktore już parę razy czytałem i na tym forum, kończą się tak samo i jakoś do tej pory, nawet najzacieklejsi piszący nie wskazali konkretnego przypadku wygranego sporu
odszkodowanie

Pablo, nie wiem skąd masz takie informacje

uważasz, że Koch nie ma szans na odszkodowanie? otóż jest to możliwe w przypadku gdy ktoś dopuścił się zaniedbań. Stąd moje pytanie o znak przy drodze ostrzegający o sarnie, dalszym krokiem będzie zweryfikowanie paru innych informacji, ot co.

Koło łowieckie też może ponosić za to odpowiedzialność, aczkolwiek wątpię.

koch25
na całej tej drodze nie ma takich znaków
koch25
policja była wezwana i świawdkowie też są łącznie z zabita sarna ktorą zabrało sobie kołko łowieckie
Pablo_1st
ja nie uważam, tylko wiem, ale chętnie zmienię zdanie, jeśli znasz konkretny przykład pozytywnego rozstrzygnięcia sporu i możesz wskazać jego źródło, tak by można było tę informację potwierdzić. Znam genezę pytań o znaki itp., ale twierdzę, że to mity. Jeśli sądy wydają niekorzystne wyroki dla kierujących to reszta to tylko bicie piany. Na tym i innych forach pewnie też, poczytasz sobie, często wielostronicowe rozprawy, podpierane a jakże, przepisami, tylko jakoś o efektach wszyscy milczą. Mnie interesuje tylko skutek, czekam zatem
imported_michal

Koch, śmiało startuj do zarządcy drogi, który dał dupki prawdopodobnie ze znakiem. Wątpie żeby odpowiedzialność (dopuszczając się zaniedbań) ponosili leśnicy.

Pablo, twoje stwierdzenia są czasami niedorzeczne. Bardzo mi z tego powodu przykro, bo często potrafisz pomyśleć zdroworozsądkowo chłopskim rozumem, jak to mawiają😉

proszę Ty podaj przykład gdzie ktoś przegrał mając jasne podstawy prawne i dowody a nie sam żądasz dowodów. Nie zniechęcaj kocha, kiedy chłopina może się śmiało starać o odszkodowanie. Warto próbować (tak samo jak rozmawiać🙂

Pablo_1st

niedorzeczne jest wierzenie w coś, polegając jedynie na swoim wewnętrznym przekonaniu. Znasz jakiś przykłąd z życia, otrzymania odszkodowania za kolizję ze zwierzęciem, gdzie kierowca posługuje się argumentacją o braku znaku? Z przepisów prawa wynika, że za szkodę prze zwierzynę dziką ubiegać się o odszkodowanie może rolnik (w uprawach). Powtarzam ostatnie zdanie - interesuje mnie skutek. Ale oczywiście, mogę powtórzyć jak Ty - próbuj koch, nie zniechęcaj się.

Jak tylko odszukam przykłady to podam.

Pablo_1st
tu jest przystępnie opisane: link zewnętrzny zablokowany
himera
Pablo znam osobiście sprawę która zakończyła się wypłacaniem po potrąceniu z sarną słynny brak znaku było przy niej trochę mocowania i jedna instytucja przerzucała się na drugą ale jak się ma odpowiednie dowody i właściwie je przedstawi to nie ma mocnych była wypłata nawet przed sądowa .... Nie mówię oczywiście że każda tego typu sprawa się nadaje i zakończy sukcesem ale nad każdą można a nawet trzeba popracować ....
Pablo_1st

a tak widzi to rzecznik ubezpiecznych, którego nie można posądzać o brak przychylnści dla poszkodowanyc:

link zewnętrzny zablokowany

"znaki", czy raczej ich brak mogą być podstawą do wypłaty WYŁĄCZNIE jeśli udowodnimy, że zarządca drogi wiedział o strefie migracji zwierząt i zaniedbał to. Natomiast pojedyncze wtargnięcie zwierzęcia, w miejscu nieoznaczonym nie jest tożsame z masową wędrówką.

A jak komuś starczy cierpliwości i rozumie prawniczy bełkot to może się przemęczyć przez to :link zewnętrzny zablokowany

Sąd rejonowy jedno, a SN drugie.

Pablo_1st

A tu przejrzyście, z treścią przepisów, a które się można powołać

link zewnętrzny zablokowany

Ciekawa jest konstrukcja zdania z orzeczenia SN: Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego II CR 157/74 (OSP 1975/5/104) Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności za powstałą na drodze ruchu publicznego szkodę, w wyniku zderzenia się zwierzęcia, żyjącego w stanie wolnym, z mechanicznym środkiem komunikacji, gdy do zderzenia doszło poza obszarem, którego charakter uzasadniałby ustawienie ostrzegającego znaku drogowego.

Wynikałoby z niej, że tam gdzie nie ma znaku odpowiada skarb państwa... ale to oznaczałoby stawiaie znaków przed każdym lasem, a jednak tak nie jest - wracamy znów do kwestii migracji,

lazar
wczoraj w nocy potrąciłem na terenie nie oznaczonym znakiem (zwierzyna leśna) jak mam starać się o ubezpieczenie??? moje straty to ok 1000złotych:(