Witam wszystkich,
Kilka dni temu moja żona jadąc do pracy miała wypadek samochodowy. Oczywiście na miejscu zdarzenia pojawiła się prawie natychmiast policja, straz pożarna i pogotowie ratunkowe. Sprawcą wypadku okazała się prowadząca fiata, która wyjechała z ulicy podporzadkowanej wymuszając pierwszeństwo na samochodzie marki ford jadącym z lewej strony. Samochód mojej zony stał na pasie, po przeciwnej stronie niż jadący ford. Pas był przeznaczony dla skręcających w lewo (tam skąd wyjechał fiat) - samochód stał, kierunkowskazy włączone... W momencie, kiedy kierująca fiatem wyjechała na ulicę oczywiście nie patrzą czy coś jedzie została udzerzona przez forda zblizającego się z lewej strony i poszybowała do rowu. Ford odbił się przy tym tak nieszczęśliwie, że czołowo wpadł na samochód mojej żony i również znalazł się w rowie. Policja przygotowała pełną dokumentację zdjęciową, opis i wszystkie potrzebne dokumenty, w których jednoznacznie określiła sprawcę wypadku -kierującą fiatem. Żona po tym wszystkim znalazła się w szpitalu(ostry dyżur, prześwietlenia, badania itp). Okazało się że ma naciągnięty krąg szyjny, ogólnie poobijana, ale na szczęście cała - zwolnienie na razie 12 dni. Samochód, niespełna roczna Astra III sedan - niestety rozbity, poduchy wywalone generalnie obraz nędy i rozpaczy (ale zabezpieczenia i zapięte pasy spełniły swoją rolę).
Samochód został odholowany do ASO, gdzie czeka na wycenę rzeczoznawcy z HDI (tuz po wypadku sprawa została zgłoszona ubezpieczycielowi sprawcy).
Po tak przydługim wstępie mam dwa pytania:
1. W jaki sposób możemy się domagać i od kogo strat za utratę zdrowia, stres, utratę części wynagrodzenia, zawalone kontrakty, szkody moralne i lecznie.
2. Jak rozegrać sprawę z HDI, bo jestem przekonany że nie będzie łatwo z wyceną uszkodzeń samochodu, stratą wartości itp.
proszę o odpowiedź ewentualnie pomoc w tej sprawie
pzdr bulldozer