Chociaż były podobne przypadki na forum, to każdy jest na swój sposób inny od mojego. Otóż uległem wypadkowi na nartach podczas wyjadu szkoleniowo-integracyjnego z firmą w której pracuję - w wyniku złamania nogi 5 miesięcy spędziłem na zwolnieniu (w tym 5 tygodni w szpitalu). Pracodawca uznał to za wypadek przy pracy - mam obszerną dokumentację od protokołu TOPR po wypis ze szpitala i protokól powypadkowy BHP-owca. Sęk w tym że ZUS odmówił uznania tego za wypadek przy pracy - uzasadnienie: "brak związku z wykonywaną pracą".
Odwołałem się do sądu i niedługo mam stawić się z kadrową na rozprawę wyjaśniającą - do odwołania dołączyłem: zaproszenie pracodawcy na 5 dniowy wyjazd, szczegółowy plan wyjazdu obejmujący szkolenia oraz m.in. zajęcia na stoku oraz listę obecności z tego okresu wg której w dniu wypadku byłem w pracy.
Może ktoś poradzi jakich jeszcze argumentów mogę użyć by udowodnić że ten wypadek można poraktować przynajmniej jako równorzędny z wypadkiem przy pracy . Według mnie punkt zaczepienia może stanowić artykuł o wypadku "podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia..." - a może jeszcze inne "punkty zaczepienia"? Z góry dziękuję.