Na początku czerwca 2011r podczas wysiadania z samochodu służbowego poczułem silny ból w kolanie, noga zablokowała mi się pod kątem 90 stopni a pod łąkotką wystawał "coś". Wraz z moim współpracownikiem udałem się na pogotowie gdzie na miejscu założono mi szynę i przewieziono mnie do szpitala gdzie stwierdzony został uraz łąkotki przyśrodkowej z blokiem stawu. Założono mi gips i skierowano do ortopedy. Rozpocząłem tym samym zwolnienie lekarskie. W tym samym dniu sporządzona została dokumentacja powypadkowa przez mojego pracodawcę,i po około 14 dniach otrzymałem od pracodawcy protokół powypadkowy z którego wynikało iż uznano zdarzenie to za wypadek jako cyt."zdarzenie nagłe wywołane czynnikiem zewnętrznym mające miejsce podczas wykonywania czynności słuzbowych". Było to dla mnie jasne oczywiście.
25.06 przeszedłem artroskopię kolana podczas któej usunięto mi łąkotkę przyśrodkową, a podczas operacji okazało się iż mam zastarzałe uszkodzenie więzadła krzyżowego i potrzebna będzie rekonstrukcja ACL. Drugą operację przeszedłem 19.08 wykonano mi rekonstrukcję więzadłą ale również dokonano dalszej resekcji łąkotki tym razem pobocznej ponieważ po pierwszej operacji kolano ponownie się zablokowało pod tym samym kątem. W chwili obecnej nadal przebywam na zwolnieniu , jestem po miesięcznej rehabilitacji szpitalnej. Dwa dni temu wezwano mnie do pracy i wrędczono mi decyzję z centrali firmy o odmowie przyznania odszkodowania gdzie w uzasadnieniu czytam "W przedmiotowym postępowaniu powypadkowym nie została wyczerpana definicja wypadku ponieważ nie wystąpiła żadna przyczyna zewnętrzna"
"ponadto zgodnie z orzecnictwem SN utrwalony jest pogląd o szerokim rozumieniu przyczyny zewnętrznej wypadku przy pracy. Zgodnie z tym orzecnictwem niedopuszczalne jest przyjęcie, że jeżeli poszkodowany nie jest w stanie wskazać innej, dodatkowej przyczyny zewnętrznej zdarzenia (wypadku komunikacyjnego) to wynika z tego, że wyłączną przyczyną jest przyczyna tkwiąca w organiźmie pracownika (wyrok SN z 27 kwietnia 2009r I UK 336/08)"
No i tyle, dodam tylko, że posiadam aktualne badania okresowe, nigdy nie leczyłem się w trakcie pracy w tej firmie (6 lat) ani przed nią na kolana, natomiast zerwane więzadło krzyżowe najprawdopodobniej było od czasu szkoły średniej i jakiegoś feralnego wf i nie dokuczało mi nigdy do dnia wypadku. Jest to moje pierwsze zwolnienie lekarskie w tej pracy.
Jak to możliwe że zostało mi to uznane za wypadek przez komisję w miejscu pracy natomiast centrala odmówiła mi wypłaty odszkodowania? dodam tylko - na podstawie tych samych dokumentów i tego samego paragrafu wydają dwie sprzeczne ze sobą opinie? Mam miesiąc na odwołanie się do Sądu Rejonowego. Pewnie to zrobię ale jak się do tego zabrać to już kompletnie nie wiem.
jeśli mogę prosić to każda rada jest na wagę złota 🙂