okoliczności zdarzenia:
droga ekspresowa, dwa pasy ruchu, pas wolniejszy wolny, jadę pasem "szybszym" przede mną Volvo S40, Mercedes S. Nagle Mercedes gwałtownie hamuje, widząc to iż raczej moje hamowanie nie przyniesie skutku w postaci zatrzymania się przed Mercedesem, zjeżdżam na prawy pas. Przy prędkości ok. 50 km/h uderzam w VW (Garbus) który właśnie włącza się do ruchu. Sytuacja wyglądała tak: Volvo sygnalizował zjazd na prawy pas aby przepuścić Mercedesa i spokojnie zjeżdzał. Na poboczu (w miejscu nieuprawnionym - droga ekspresowa) stał VW który bez kierunkowskazu wjechał na pas ruchu. Volvo aby uniknąć zderzenia gwałtownie powrócił na lewy pas, blokując Mercedesa (nowa S), która z mojego punktu widzenia praktycznie zatrzymała się w miejscu. Jezdnia była na tyle szeroka aby zmieściły się 3 pojazdy, ale niestety VW już był praktycznie na lewej krawędzi prawego pasa i uderzyłem w niego. Jak przyznał kierowca miał on w tym czasie prędkość 20 km/h. Policja na miejscu wypadku orzekła winę VW, iż po pierwsze nie powinien w ogóle tam się zatrzymywać na drodze ekspresowej, po drugie przy włączaniu się do ruchu to on musi przede wszystkim być pewny że droga jest wolna. Policjant stwierdził iż nawet gdybym ja czy kierowca VOLVO jechał "nawalony" i na wsteczym to i tak jest jego wina. MTU Hestia orzekła współwinę i odmówiła wypłaty odszkodowania w 50% (czyli muszę dopłacić 8800 PLN) z pouczeniem iż mogę skierować sprawę do sądu. W poniedziałek udam się na policję prosić o raport który został sporządzony po wypadku, z opisem kto ponosi winę z wypadek. Co powinienem zrobić w takiej sytuacji? Dziękuję za wszelką pomoc.