Zdarzenie wyglądało tak:
Jechałem swoim pasem ruchu drogą powiatową, na środku którego leżał kamień (myślałem, że to gruda śniegu). Wziąłem go między koła i usłyszałem charakterystyczny, nieprzyjemny chrobot. Zlekceważyłem go i zatrzymałem się w miejscu docelowym jakieś 500m dalej. Tam zauważyłem, że z samochodu wycieka olej. Wezwałem Straż Miejską, a następnie Policję i pojechałem (już innym samochodem) na miejsce zdarzenia. Straż obfotografowała kamień, a Policja sprawdziła moje dokumenty. Okazało się, że nie mam ważnego badania technicznego (dlaczego – poniżej) i zatrzymali mi dowód rejestracyjny. Służby sporządziły odpowiednie notatki, ja spakowałem kamień do bagażnika i rozjechaliśmy się.
Okazało się, że straty w samochodzie są dość znaczne ponieważ uszkodzeniu uległa automatyczna skrzynia biegów.
Badania technicznego nie miałem, ponieważ samochód został sprowadzony z USA i pomimo, że został wyprodukowany we wrześniu 2006 roku, to w polskim dowodzie rejestracyjnym data pierwszej rejestracji jest 01.01.2006. i od niej liczą się 3 lata ważności pierwszego badania- paranoja.
Jest sens występować do Zarządu drogi o odszkodowanie?
Wartość szkody może dochodzić do 20000pln.
Dodam, że w miejscu zdarzenia nie było żadnych znaków ostrzegawczych ale niedawno przeprowadzana tam była modernizacja nawierzchni i pewnie stąd ten kamień.
Z góry dziękuje za pomoc.