Witam, a więc postaram się po krótce opisać okoliczności mojego wypadku:
Miasto teren zabudowany ograniczenie 50 kmh. Ja jadę 80 kmh. Nagle na skrzyżowaniu z podporządkowanej wyjeżdża mi VW Passat zatrzymuje sie na moim pasie z niewiadomych przyczyn a za nim renault Twingo. Jest ślizgo po deszczu, próbuje ratować się i odruchowo odbijam w prawo na stojące za Passatem Twingo. Uderzam w nie oraz dodatkowo w mur. Passat odjeżdża. Nikt nie pamięta numerów.
Tak wyglądało moje auto po wypadku więc tragedii aż takiej nie było;
link zewnętrzny zablokowany
link zewnętrzny zablokowany
Jechałem w 5 osób. nikomu nic się nie stało jak i Panu z Twingo, jednak ja i kierowca Twingo zostalismy przewiezieni do szpitala ale po obserwacji z lekkimi potłuczeniami zwolnieni do domu po kilku godzinach. Policja przyjechała do szpitala i już w szpitalu strasznie na mnie naskakiwali żebym się przyznał do winy, oczywiście odmówiłem, to Ci wzieli mnie na komende i na komencie zatrzymali mi prawo jazdy za stworzenie niebezpieczeństwa w ruchu i sprawa do sądu. Pomijam to, że klneli i bardzo chcieli, żebym się przyznał (prawdopodobnie ze względu na mój wiek - 23 lata, młody), ale mimo przekroczenia predkosci to ktoś spowodował to moje hamowanie odbicie i walnięcie i odmówiłem.
Przyszło pismo z sądu, że dokument zatrzymany do sprawy w sądzie.
Czytałem zeznania świadków w tym jednego pieszego. Wszyscy mowią zgodnie nawet kierujący Twingo, że wyjechał mi passat i chciałem go ominąć jednak jechałem szybciej. Ja zeznałem że faktycznie trochę szybciej, musiałem to powiedzieć, gdyż były długie ślady hamowania a auta szkody całkowite.
Oczywiście dla bezpieczeństwa wziąłem dobrego adwokata.
Prawo jazdy kiedyś miałem zatrzymane za punkty ale zdałem egzamin. w czasie wypadku miałem 12 czy 14. Nigdy wcześniej nie miałem wypadku ani stłuczki.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że uprawnienia moje zostaną zatrzymane na jakis okres? Byłem Trzeźwy, nikt nie był ranny jak wyżej opisałem.
Dziękuję za zainteresowanie i z góry pozdrawiam.