Witam.
Wiec w niedziele przejezdzalem przez stacje paliw a gosciu wyjezdzal z parkingu, nie zauwazyl ze przejezdzam i uderzyl w bok mojego auta tylem.
Wedlug policji ewidentna jego wina jednak on zaczal klamac i chcial im wmowic ze to ja bokiem auta uderzylem w tyl jego zaparkowanego samochodu. Najpierw mnie przepraszal a pozniej przy policji tak sie zachowal. Rece mi opadly jak to uslyszalem, nawet policjanci lekko sie wtedy wkurzyli, ze gosci tak klamie.
Koles nie przyjal mandatu, pojechalismy na komende i zlozylem zeznania. Sprawa zostanie skierowana do sadu.
Wie ktos ile bede czekal na rozprawe ?! Musze jak najszybciej naprawic autko jednak podobno dopiero po tym jak zostanie udowodniona mu wina to bede mogl naprawic samochod ?!. Co ma radzicie ?! Czekac cierpliwie czy moze zalatwic rzeczoznawce i odrazu naprawic autko ?!. Mial ktos podobna sytuacje ?!. Chce naprawic auto u znajomego mechanika ale boje sie cokolwiek robic, zeby pozniej nie bylo cyrkow...
Dodam ze sprawca ma OC w firmie Benefia.
Pozdrawia.