Chciałbym prosić o poradę, gdyż nie bardzo wiem co dalej zrobić. Wczoraj w godzinach wieczornych potrąciłem starszą Panią na przejściu dla pieszych - w terenie zabudowanym. Nie wiem z jaką dokładnie prędkością jechałem, przypuszczam że było to około 60 km na godzinę. Okoliczności wypadku były następujące, godzina wieczorna 19:45 na drodze było "szaro" gdyż latarnie jeszcze nie świeciły i panował półmrok, jadąc z góry samochodem zostałem "oślepiony" światłami samochodu jadącego z dołu, ponieważ nie wszystkie pasy na jezdni były pomalowane (środkowe pasy na zebrze były całkowicie wytarte) zauważyłem pieszego dopiero kilka metrów przede mną gdy przekraczał biały pasek zebry, instynktownie zacząłem gwałtownie hamować i "odbiłem" kierownicą na lewo, na tyle, aby nie spowodować czołowej kolizji z pojazdem jadącym z dołu. Niestety potrąciłem psa oraz zahaczyłem starszą Panią prawdopodobnie lusterkiem, w efekcie czego pies zmarł a starsza Pani ma otwarte złamanie kości podudzia (piszczel) oraz podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Pani była ubrana na szaro i po prostu zlewała się z jezdnią, zauważyłem ją w ostatnim momencie gdy wchodziła na pomalowany fragment zebry. Co gorsza, osoba ta "kończyła" przechodzenie jezdni - ze środka jezdni schodziła na chodnik. Oczywiście natychmiast wezwałem karetkę i policję oraz ustawiłem trójkąt ostrzegawczy. Świadkiem zdarzenia jest kierowca pojazdu nadjeżdżającego z dołu oraz przechodzień. Kierowca wstępnie zeznał, iż ta Pani weszła na pasy gdy nadjeżdżał z dołu ale on ją zauważył i zwolnił (jechał pod górę), natomiast przechodzień wstępnie zeznał iż nie jechałem szybko a Pani była w okolicach środka jezdni w momencie rozpoczęcia hamowania...po przyjeździe drogówki przeprowadzono u mnie badanie alkomatem oraz na obecność narkotyków - wszystko na zero. Samochód którym jechałem jest własnością mojego taty i posiada ABS (brak śladów hamowania) oraz ubezpieczenie OC i NW, ja sam mam 27 lat i jestem kierowcą od 18 roku życia. Policja nie wypytywała mnie o przebieg zdarzenia natomiast mam zostać wezwany we wtorek na przesłuchanie...TOTALNIE nie wiem co dalej robić i jak się zachować, z jednej strony wiem, iż wina leży po mojej stronie gdyż do zdarzenia doszło na przejściu dla pieszych (choć oznakowanie poziome jest w złym stanie) i powinienem zachować należytą ostrożność. Z drugiej strony naprawdę warunki panujące w momencie zdarzenia (zachmurzenie, półmrok, złe oznakowanie poziome pasów, pieszy ubrany na szaro) spowodowały, iż zauważyłem tą osobę kilka metrów przede mną. Odwiedziłem dziś rano tą Panią w szpitalu, nie pamięta ona momentu zdarzenia i chyba nadal jest w szoku 🙁 Wiem, że rodzina poszkodowanej jest "wysoko postawiona" więc pewnie sprawa skończy się również powództwem cywilnym...proszę o jakąś radę, gdyż totalnie nie wiem co dalej, jak sięzachować na zeznaniach czy przyznawać się do winy...
Z góry dziękuję za wszelką pomoc...