Witam, mam pytanie, moja ukochana jakies 8 miesecy temu zlamala kosci w stopie (reczny wozek widlowy najechal jej na nozke 🙁 ) w tym czasie byla zatrudniona legalnie, kontrakt, nikt nie robil szkolenia jak poslugiwac sie tym ze wozkiem, cala hala nie miala takiego szkolenia, ukochana zaladowala palete (a ze byla ciezka) chciala pociagnac za soba co niestety skonczylo sie zle dla niej, wozek najechal na nozke, maila buty zabezpieczajace, nie powinna jednak ciagnac wozka z tego co wiem, lecz nikt jej tego nie mowil, dodatkowym dowodem jest to ze zaraz po wypadku wszyscy podpisywali papiery ze takowe szkolenie przebyli,lecz z data (na szczescie) po wypadku dodam ze wozek nie mial w ogole prawa najechac jej na noge (byl jednak ustawiony za wysoko) . W szpitalu potwierdzono zlamanie ( co dziwne nie zalozono jej gipsu) chodzila biedna o kolach przez ok 2-3 tyg, musiala wydawac pieniadze na taksowki zeby spokojnie dojerzdac do pracy (poniewaz z niewiadomych przyczyn nie dostala chorobowego). Nikt jej nie poinformowal ze moze ubiegac sie lub tez moze o odszkodowanie. Moim zdaniem potraktowali ja jak nic nie wiedzaca Polke ;-( czy da sie z tym cos zrobic, wszelkie papiery posiadamy, zostal spisany raport, jest wielu swiadkow (lecz nie licze na ich pomoc) mamy badania lekarskie, czy jest w ogole jaka kolwiek szansa na odszkodowanie i ile mozna uzyskac za wypadek (pytam poniewaz nie wiemy czy w ogole bedzie oplacalny nas czas na to)
Z gory dziekuje i pozdrawiam