Witam!!
Zawracając na "podwójnej linii w bezpośrednim sąsiedztwie przejścia dla pieszych" doprowadziłem do zderzenia z innym pojazdem (w dniu własnego ślubu jechałem do myjni - śpieszyłem się). Ubezpieczyciel orzekł u mnie szkodę całkowitą, pojazd poszkodowanego - do naprawy. Wystawiono mój wrak na licytację i uzyskano ofertę kupna za mniej więcej 50% wartości ubezpieczenia. Myślałem, że wszystko będzie OK. Następnie Cigna po otrzymaniu meldunku z policji o zdarzeniu stwierdziła, iż "takie zachowanie należy traktować w kategorii rażącego naruszenia przepisów prawa o ruchu drogowym" i zgodnie z uchwałą zarządu - "ubezpieczeniem nie są objęte szkody spowodowane umyślnie lub w skutek rażącego niedbalstwa, przez właściciela pojazdu" w skutek czego odmawiają wypłaty odszkodowania za szkodę!! Dla mnie to bełkot, ale za nim wypowiem się niecenzuralnie do ubezpieczyciela chciałbym usłyszeć opinię fachowców. Za złamanie przepisów zostałem ukarany przez Policję mandatem karnym i punkcikami. Dlaczego ubezpieczyciel rości sobie prawo do karania mnie po raz drugi. Rażące niedbalstwo nie jest nieuwagą, nie jest to dla mnie tożsame. Określenie stosowane na poparcie przez tezy ubezpieczyciela jest zbyt ogólne i dowolnie interpretowalne (oczywiście na moja niekorzyść). Jak mam się bronić przed tym wyłudzeniem???