Witam,
Dwa tygodnie temu miałam wypadek samochodowy. Sprawa wygląda następująco. Wracając ze szkoły w pewnym momencie jadący z tyłu samochód wjechał mi na tył samochodu. Wysiadłam z samochodu i na pierwszy rzut oka wszystko grało „niby nic się nie stało” pomyślałam po co wzywać Policje jeszcze mnie ochrzania że nic się nie stało a robię aferę. Tak naprawdę miałam pierwszy raz stłuczkę nie wiedziałam jak się zachować. Pojechałam sobie dalej ten sprawca jechał jeszcze kawałek za mną więc „w razie czego spisałam numer rejestracyjny pojazdu”. Gdy dojechałam do domu i po większym przyglądnięciu się samochodu okazało się że jest klapa bagażnika przesunięta oraz wciśnięta do środka. Niestety do tej pory nie da się bagażnika otworzyć jest zaczaśnięty. Nie wiem jak sprawa wygląda w środku pewnie podłoga jest wypchnięta do góry. Oczywiście mam pęknięcia i wgniecenia na tyle samochodu. Od razu sprawę zgłosiłam na policji drogowej, po czym pojechałam do szpitala. Okazało się że mam skręcony kręgosłup oraz naderwane wiązadła szyjne. Dostałam polecenie noszenia kołnierza ortopedycznego oraz zwolnienie na 3 tygodnie z pracy. Niestety mija już drugi tydzień a ból kręgosłupa nasila się z dnia na dzień. Jeśli chodzi o sprawcę tego wypadku to wiem tylko od policji że ustalili że właścicielem tego samochodu jest pewna firma i wysłali już zapytanie kto jechał tym samochodem danego dnia. Mam takie pytanie co muszę zrobić aby starać się o odszkodowanie i jakie mi się należy. Szczerze to jestem trochę przerażona bo okazało się że nie mam żadnego ubezpieczenia, niestety jestem na stażu i się okazało że na stażu są odprowadzane tylko składki zdrowotne. Jedynie co się dowiedziałam to prawdopodobnie ratuje mnie ubezpieczenie NW oraz OC sprawcy. Mam pytanie, jeśli sprawca się nie przyzna będę mogła się starać o odszkodowanie od tej firmy? Proszę mi jakoś doradzić bo jestem załamana tą sytuacją.