Glupi wypadek Samochodowy z mojej winy

Założył Abot, 16 lipca 2009 · 349 wyświetleń

Abot

Witam

Wczoraj mialem wypadek samochodowy z mojej winy , dokladnie to wygladalo tak . przejechalem zakret na drodze poza miastem ( droga miedzy wsiami , same "pola") przy cofaniu pan X wyjechal z drogi na ktora chcialem sie wrocic , uderzylem go mojim lewym tylem w jego lewy przod tak ze zarysowalem swoj lewy bok na calej dlugosci samochodu i lekko wgniotlem z lewej strony zderzak , Panu X odpadl zderzak i potukla sie lewa lapa migacza z przodu oczywiscie . Po dlugich negociacjach Pan X stwierdzil ze niechce sie dogadac i dzwoni po Policje . Po przyjezdzie polcji i po rozmowie z nimi Pan X stwierdzil ze jednak spiszemu oswiadczenie zeby obylo sie bez mandatu. po odjezdzie policji Pan X zaproponowal ze jak odkupie mu popsute elementy nie pojdzie do ubezpieczalni wymienilismy sie nr. telefonow i powiedzialem ze zadzwonie jutro

Teraz mam dylemat odnoscie paru spraw

na oswiadczeniu bylo napisane "... doszlo do uczkodzenia przodu pojazdu..." boje sie ze ten pan zniszczy caly przod , np skrzywi maske lub blotniki i zeby dostac wiecej pieniedzy bo na tym mu zalerzy , dodam ze odrazu jak wysiadl padla kwota z jego ust 3000 zl , aha ja jechalem Seatem Leon 2001r , Pan X Fordem Sierra 91r mam ze mna jechalo 3 osoby ja 4, Pan X byl z żona i synem. Czy on moze zniszczyc samochod tak by dostac wieksze odszkodowanie ?? Co powinienem zrobic w takiej sytulacji ? jak sie teraz ( po wypadku ) zachowac ? dac mu isc do ubezpieczalni i stracic znizki czy przywiesc mu czesci tak jak sie chcial dogadac , co ja moge stracic i jak zrobic zeby nie zostac oszukanym lub najlepiej na tym wyjsc

Ps: co bylo by gdybym jechal pozyczonym samochodem i niechcial obciarzac własciciela samochodu

szkodnik

Nigdy nie mogłem zrozumieć sensu "dogadywania się" przy szkodach takich ja ta, gdzie koszt naprawy to kilka tysięcy. Jeżeli płacisz za OC np. 1000zł i utracisz np. 20% zniżek, to w przyszłym okresie zapłacisz za OC ok. 1200 zł. Gdzie sens i gdzie logika płacenia komuś np. 1000-2000zl, jak można stracić np. 200zł płacąc tylko trochę więcej za OC po zgłoszeniu szkody.

Odnośnie "dorobienia" uszkodzeń - w tamtym samochodzie to jest bez sensu, bo i tak koszt naprawy przekracza wartość pojazdu i szkoda będzie rozliczona jako całkowita.

Pablo_1st
dodałbym jeszcze do tego co pisze szkodnik, że nadal możesz zadzwonić do poszkodowanego, że po zastanowieniu się odsyłasz go do swojej ubezpieczalni, a tam niech mu nawet za maskę pół silnika zapłacą, to dla Ciebie nie ma to i tak już żadnego znaczenia
Abot
to nie jest koszt paru tysiecy ... jego zderzak nowy koszutuje 200 zl a lampa 15 zl. chcial bym ominac utrate znizek i tego zeby on wjechal mi na ubezpieczenie... tylko chce poznac wasza opinie i chcial bym zebyscie mi doradzili co pownienem zrobic i jak sprawa wygladala by gdy ten Leon byl samochodem pozyczonym
szkodnik
Zrozumiałem, ze uszkodzenia tamtego samochodu są większe... Jak bardzo nie chcesz korzystać z ubezpieczenia, to możesz zapłacić. Tylko weź oświadczenie, iż wpłacono tę kwotę za uszkodzenie konkretnych elementów (wymień jakich) i że poszkodowany zrzeka się jakichkolwiek dalszych roszczeń z tego tytułu. W oświadczeniu opisz także przebieg kolizji. Sprawdź, czy jest jedynym właścicielem pojazdu. Jeżeli nie, to musisz uzyskać oświadczenie od wszystkich właścicieli. Zrób (jeżeli to możliwe) zdjęcia samochodu uszkodzonego i Twojego.
Abot

czyli musze zabrac mu to oswiadczenie ktore bylo pisane po wypadku i napisac nowe ze sprawa zalatwiona . O tym nie pomyslalem dzieki za pomoc. Dzwonil do mnie pan X i Zaproponowalem mu 300 lub czesc na nastepny tydzien i Pan X juz prawie sie zgodzil ale powiedzial ze jeszcze sie zastanowi , mam nadzieje ze nie jest na tyle inteligentny zeby sprawdzic ile dostanie z ubezpieczenia i sie zgodzi na moja propozycje

dzieki za pomoc , napisze potem co i jak sie wydarzylo. Pozdr.