Witam.
W styczniu 2009 podczas wykonywania prac na magazynie zleconych przez przełożonego w chwili podnoszenia skrzynki o wadze ok18 kg poczułem ból w plecach nie zdawałem sobie sprawy ze to coś poważnego, ponieważ ból ustał po paru minutach, lecz gdy wracałem z pracy do domu ból powrócił udałem sie wiec do lekarza lekarz wystawił mi zwolnienie na tydzień i przepisał zastrzyki w tym samym dniu zadzwoniłem do kierownika zmian i poinformowałem go ze przed dźwignąłem sie w pracy i dostałem tydzień zwolnienia, lecz po tygodniu ból nie ustał, więc skierowano mnie na badania do neurologa tam po przebadaniu i obejrzeniu wyników z Tomografii stwierdzono wypuklinę dyskową, gdy dowiedziałem się sie ze mogę to zgłosić, jako wypadek przy pracy zrobiłem to.Bhp-owiec sporządził protokół, w którym „nie można stwierdzić jednoznacznie ze wypadek miał miejsce w zakładzie pracy” stwierdzono to na podstawie zebranych wyjaśnień przeze mnie i brakiem świadków zdarzenia.Kierownik zmiany wypiera się jakobym informował go telefonicznie, z jakiego powodu mam Zwolenie, ale nie wypiera się ze dzwoniłem i poinformowałem go o zwolnieniu.Nie zgodziłem się z protokołem i napisałem, z czym się nie zgadzam, świadka, jakiego miałem to tylko osoba, której po wyjściu z zakładu powiedziałem ze bolą mnie plecy i musze iść do lekarza. Sporządzono nowy protokół, w którym pod czy mano decyzję, w tej chwili w dalszym ciągu leczę się a ostatecznością jak dla mnie jest zabieg operacyjny, dodam ze w tym samym dniu, którym zakończyłem prace udałem się do lekarza gdzie jest odnotowane ze z powodu wysiłku fizycznego doznałem urazu. Teraz jestem w kropce, bo jedynie, co mi pozostaje to sprawa sądowa tylko czy to coś zmieni?
Dodam, że w protokole jest adnotacja, że nie posiadałem aktualnego szkolenia BHP