Witam,
parę dni temu niestety miałem bardzo nieprzyjemną sytuację spowodowaną oberwaniem chmury. Jechałem samochodem (toyota corolla) i zobaczyłem przede mną na ulicy dużą kałużę wody, aczkolwiek patrząc na przejeżdżające przez nią samochody, nie była ona bardzo głęboka, zatem również w nią wjechałem. Niestety po przejechaniu mniej-więcej parunastu metrów, silnik w samochodzie zgasł. Samochód, po wytoczeniu z kałuży, już nie odpalił. Zaholowałem go do serwisu Toyoty. Na drugi dzień zadzwonili do mnie stamtąd i powiedzieli, że do silnik został zalany wodą i do niczego się nie nadaje. Jedyną szansą na naprawienie samochodu jest wymiana silnika, co jest ogromnym kosztem.
Czy mogę liczyć na odszkodowanie z ubezpieczalni? Mam wykupione AC w Warcie.
Jeśli nie, to co myślicie o pozwaniu zarządu dróg miejskich? W końcu droga nie była zamknięta (po ok.10min od zepsucia mojego auta przyjechała straż pożarna i zamknęła drogę), a skoro
stała na niej woda, to została źle zaprojektowana/zbudowana.
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi.