Witam serdecznie,bardzo prosze o pomoc poniewaz mamy ciezka sytuacje
jechalismy z mezem lewym pasem,nagle z prawego pasa niespodziewanie przejechal na lewy inny samochód,ten który był za nim a przed nami wybrał barierkę wiec uderzyl w barierke,my po hamulcach,mielismy moze 40/h i w jego prawy bok bo juz nie bylo mozliwosci i caly przod zmasakrowany.Sprawca uciekl,przyjechala policja,dala 2 mandaty i z nas ofiar zrobiła sprawców (6 punktów i 500 zł).Mi nie chciala udzielic zadnej info chociaz bylam pasazerem,meza postraszyli ze jak nie przyjmie mandatu zabiorą mu prawo jazdy i sad mu odda albo nie (maz pelni w pracy również obowiązki kierowcy). Przestraszył sie i podpisał mandat.Co możemy zrobić?Czy przysługuje nam jakiekolwiek odszkodowanie czy z góry jesteśmy na straconej pozycji? Dodam iż mąż ma pękniecie/skręcenie (widać przerwę na zdjęciu rtg) kości w odcinku barkowo-obojczykowym oraz skręcenie odcinka szyjnego,zalecony kołnierz ort. i rehabilitacja i juz 2 tyg L4, ja skręcony odcinek szyjny,liczne krwiaki w jamie brzusznej,zalecony kołnierz ortop. i rehabilitacja, 2 tyg na L4. Mieliśmy tylko OC,oprócz tego mamy dodatkowe ubezpieczenie grupowe z pracy(mąż z allianz a ja PZU), oprócz tego jeszcze jedne ubezpieczenie NNW ATUT. Proszę o porady-za wszystkie będę dozgonnie wdzięczna.