Witam.
Dokładnie tydzień temu wracając z pracy samochodem słuzbowym próbowałam włączyć sie do ruchu , stałam na wyjeżdzie z bramy wyjazdowej, chciałam skręcić w lewo , zasygnalizowałam migaczem i czekałam na wolną drogę, samochody jadące na głównej drodze dojeżdzały do sygnalizacji swietlnej, w zasadzie miałam mozliwośc jechania, lecz nadal czekałam na to aż samochody z drogi przeciwległej zatrzymają się na swoich swiatłach. W pewnym momencie samochód nadjeżdzający z lewej strony dał mi znak aby przejechać , ruszyłam powoli , dojechałam do osi jezdni do lini przerywanej, spojrzałam w prawo aby upewnic sie czy mam rzeczywiscie pusta drogę , było ok, kiedy odwróciłam ponownie głowe w lewo i nagle jak z pod ziemi wyłonił sie samochód z lewej i uderzył mnie - czołóweczka 🙁 dodam iż samochód który nadjechał nagle z lewej popełnił wykroczenie przecinając podwójną linię ciagłą jednoczesnie wjeżdzając na przeciwległy pas ruchu, a co za tym idzie mnie . Policja, pogotowie , straż pozarna wezwana przez świadka zdarzenia, i tu zaczyna się groteska... po uderzeniu jedno wiem że trzymałam się za głowę i szyję, ból przerażliwy, pogotowie kiedy wyciągali mnie z samochodu próbowali zająć się moim karkiem i opatrzyc rany, natomiast policja... robiła swoje, czyli przepraszam za szczerośc-NIC najwazniejsze dla nich było podstawić mi pod usta alkomat, lekarz z pogotowia zdebiał i próbował grzecznie Pani policjantce dac do zrozumienia iz to nie jest w tej chcili najwazniejsze i aby swoje czynności wykonała w szpitalu bo tam mnie zabierają.
Była przytomna a więc zapytałam co dalej, co z samochodem czy kogoś powiadomią z rodziny itd. mam w telefonie wbity specjalny kod w razie wypadku , ICE i osoba która nalezy powiadomić, tak przynajmniej nas szkolono i wszystkie słuzby wiedzą jak szukac w telefonie rodziny ofiar w razie tragedii, oczywiscie powiedziałam o tym policji aby ułatwic im kontakt z rodziną, oczywiscie wielkie zdziwienie i ze oni nic o takim kodzie nie wiedza,
ok, idę dalej, pytam co z samochodem kto zabezpieczy itd, bo w końcu pierwszy raz mam tajka sytuacje , a więc jesli mogę to pytam, odpowiedz jaką usłysza.łam to taka ze oni się wszystkim zajma i ustalają teraz sprawcę kolizji. Odpłynełam , w szpitalu porobiono wszelkie badania i to CUD BOSKI ze nic się powaznego nie stało.. jedynie skrecony kark , naderwane mięsnie szyjne , tkanki miekkie, głowa obtłuczona, żebro i mostek powaznie obity, -ogólne poobijanie, ból ale szczęsliwa ze tylko tak, patrząc na samochód to mogłoby byc zdecydowanie gorzej. Nad ranem po obserwacji wyszłam do domu, póki co 3 tygodnie kołnierz, potem nie wiadomo,. Wczoraj miałam silne zawroty głowy, ból całego ciała przerazliwy, czuję ze jest ze mna coraz gorzej, zwolnienie mam do końca miesiąca z informacją ze to nie będzie koniec. Dzisiaj pierwszy dzień kiedy wstałam, kazałam siebie zawieśc na policję, a tam następna groteska, poniewaz kiedy poprosiłam o skopiowanie notatki z miejsca zdarzenia, usłysza.łam ze nie mam do tego prawa, musiałam wszystkie informacje wyciagać od Pani Funkcionariuszki , odpowiadała zniesmaczona, czułam sie jak najgorszy przestepca, w koncu nie wytrzymałam i poprosiłam o powazne traktowanie mnie bo nie ma znaczenia czy jestem sprawca czy ofiarą, przede wszystkim jestem człowiekiem i tutaj Pani się ponownie obruszyła mówiąc mi ze nie ma czasu ze mna rozmawiać poniewaz ma duzo spraw. Aby dodać pikanterii powiem iż Pani rozmawiając ze mną miała pełną buzię jedzenia które przerzuwała, grzecznie powiedziałam ze mogłaby skończyc hjedzenie zanim do mnie podeszła a nie cedzić przez zęby na co Pani odpowiedziała " Przerwała mi pani jedzenie" Nie wiedziałam czy jestem na policji czy w jakims snie, pomyslałam Gdańsk -Komenda , powaga miejsca, to moze ze mna jest cos nie tak, idę dalej, stałam ledwo na nogach ale nie odpuszczam, pytam Pani policjantki czy policja ustaliła sprawcę kolizji ,- na co Pani blond venus opowiedziała ze nie ma sprawcy poniewaz nie przesłuchiwali jeszcze Pana , ale Pan został ukarany mandatem w wysokosci 200 zł za wykroczenie -przejechanie po lini ciągłej - i wjechanie na przeciwległy pas ruchu, Sprawę przejeła prokuratura i osoba która zajmuje sie tym wypadkiem po powrocie z urlopu wezwie mnie na przesłuchanie. Zapytałam czy są swiadkowie , Pani z przekąsem ospowiedziała ze jest swiadek świadczacy na moją korzyć, - idę dalej zapytałam dlaczego nie dostałam zaswiadczenia o zabraniu dowodu rejestarcyjnego i gdzie mój samochód... odpwoeidz brzmiała.. ze nie wie ale chyba jest w wydziale komunikacji mój dowód, ...- ale gdzie ja mam powteirdzenie, i o co kaman? Zarządałam wydania takiej notatki, po czy Pani powiedziała ze nie ma Pana tego który był na miejscu zdarzenia i chyba on ma w bloczku swoim, mam przyjśc rano i sobie wziąśc, - mówię do Pani iż mój stan zdrowia nie pozwala na to abym chodziła, proszę o zrozumienie. Bez echa- proszę Pania Blondynkę o zaswiadczenie na jakim etapie jest moja sprawa , otrzymuj e w końcu odpowiedz iż zostało wysłane do mnie pismo informujące iz zostałam zakwalifikowana jako POSZKODOWANA. W koncu uzyskałam jakąs konkretna informację, po kilku jeszcze utarczkach otrzymałam dane sprawcy, nr polisy i nr rejestracyjny. Kończąc dodam że na pytanie co z samochodem, usłyszałam odpowiedż ze stoi na parkingu policyjnym i muszę zapłacic za holowanie i parking, dopiero wtedy wydadza mi auto- Pani cały czas czytała te informacje z akt... Nie wytrzymałam - zadałam Pani ostatnie pytanie- Proszę mi odpwoedziedziec w takim razie dlaczego wg waszych procedur i tego co ma pani napisane, ja juz mam swój samochód na warsztacie doprowadzony dokładnie 1 dzień po zdarzeniu? I tu trzeba było widziec zdziwienie Pani Blindynki.... Normalnie ręce opadają.
P. S Samochód odebrał mój szef - o czym pani czytając widocznie w natłoku spraw nie doczytała. Aha... nie płacił za holowanie i parking jedno-dobowy 🙂
Po tak obszernych wypocinach proszę o poradę, co robić dalej , jak działać i czego się spodziewać.
Pozdrawiam cieprliwych i pomocnych , czyli wszystkich 🙂
Tufan