wyprzedzany maluch nie sygnalizowal zamiaru skretu w lewo
Założył abmuti, 16 lipca 2009 · 300 wyświetleń
Jaka tam współwina! To kierowca malucha jest winny!!!! Winny tego, że w ogole wyjechał z domu, to przecież oczywiste, że być tam go nie powinno! A jak juz był, to jak on śmiał skręcać?! W lewo? Na skrzyżowaniu? Przecież jechał tylko maluchem, to powinien ustąpić! Powinien upewnić się, że nikt nie chce przejechać przed nim, bo na pewno jechał za wolno. A jak jechał wolno, to skrzyżowanie jest przecież świetnym miejscem do wyprzedzania maruderów, więc powinien ustąpić!
Wytrawny kierowca odczytuje wdużym stopniu zamiary innych obserwując ich zachowanie się na drodze. Jeżeli zwolnił i zobaczyłaś, że na jezdni pojawja się linia ciągła (skoro piszesz, że była przerywana, to na pewno przed skrzyżowaniem była i ciągła) to powinno wzbudzić to Twoją uwagę i w tej sytuacji należalo odstąpić od manewru wyprzedzania. Pomijam to, że było to zabronione ale chodzi mi o to, że sytuacja mogła sygnalizować zgrożenie! Co do kierunkowskazu to może i nie włączył ale jak to udowodnisz? Obserwowałaś go tak dokładnie i nie zauważyłaś zmieniającej się sutuacji na drodze? Pewnie tak, jak ustawionego wcześniej znaku...
Drogi Kolego!
Nie masz żadnych szans w sądzie, aby wystąpiła współwina. Jedyną żeczą jaką możesz zrobić, aby wyrok był najniższy z możliwych to udać się do sądu i poddać się dobrowolnie karze. Jeżeli sędzia będzie ludzki umorzy postępowanie i wyda niski wyrok.