Witam.
Miałem taką sytuację ok. 7 miesięcy temu, że wjechałem rowerem pod samochód(wiatr wiał mocno w moja stronę, a ja miałem kaptur, więc jedno oko miałem zasłonięte i nie zauważyłem samochodu, który był prowadzony za szybko i za kierownicą była dość nieumiejętna osoba jeśli chodzi o prowadzenie (hamowała tak późno, że można było pomyśleć, że to było z premedytacją). Skończyło się na przesunięciu chrząstki wzrostu(wciąż rosnę) oraz paskudnym złamaniu nogi z przesunięciem kości w jak dobrze pamiętam nazwę w podudziu (tuż nad kostką). W szpitalu leżałem 2 tygodnie. Od 7 miesięcy mam śrubę, miałem gips nad kolano przez 2 miesiące, oraz łuskę pod kolano przez jakieś 1 - 1,5 miesiąca (u dołu na łydce gips, zaś na piszczeli już nie). Od wypadku nie pojawiłem się w szkole, a chodzę(trochę krzywo) dopiero od jakiegoś miesiąca.
Jak myślicie jaki to jest procent uszkodzenia ciała i ile mniej więcej dostanę za to odszkodowania? Z góry wielkie dzięki za pomoc