PZU - odszkodowanie AC, brak badań powypadkowych
Założył mszabl, 20 lipca 2009 · 275 wyświetleń
Moim zdaniem brak badań nie ma zupełnie wpływu na to czy kot zrobił mi coś w samochodzie czy nie. Jednak jest to pewien dowód na to, że po poprzedniej szkodzie samochód był prawidłowo zrobiony. Wcześniej miałam też te same elementy uszkodzone tzn. chłodnicę. Teraz mam jakieś elementy też od Klimy i nie pamiętam czy one były tez wcześniej uszkodzone. Wobec tego jeśli teraz mam to samo uszkodzone co wcześniej (oczywiście wcześniej miałam jeszcze wiele innych rzeczy), to czy nie stwierdzą, że poprzedni koleś źle mi to zrobił. Poprzednim razem wzięłam odszkodowanie i robiłam to u zwykłego mechanika, a nie w jakimś salonie. Dlatego obawiam się, że będą mówili, że jest to źle zrobione, a nie, że kot uszkodził mi te elementy.
Koleś od likwidacji szkód w salonie, w którym jest moje auto powiedział, że to wygląda tak jakby samochód był źle naprawiony. Jak dopytałam dlaczego tak sądzi to usłyszałam, że zderzak jest zarysowany (sama go zarysowałam, to jest zarysowany), że nie ma zaślepek po przednik światłach halogenowych (sama te zaślepki wyjęłam, a ich włożenie wymagałoby ode mnie położenia się na ziemi i było nie warte zachodu, więc sobie darowałam i włożyłam je do bagażnika), że przedni błotnik jest klejony i nie trzyma się na wszystkich zaczepach, czyli jest źle przymocowany (jak był wcześniej uszkodzony nieznacznie, to koleś mi go skleił, po co miał wymieniać cały, ponadto jest to sportowa wersja auta i błotnik jest nisko zawieszony więc przy jakiś większych chodnikach czy dziurach niestety ale błotnik na tym cierpi, a koleś, który wciągał mi auto na lawetę rysował przednim błotnikiem po asfalcie – to tylko kilka przykładów, które pamiętam) - te argumenty są dla mnie totalnie do niczego. Mimo wszystko wydaje mi się, że będą chcieli zwalić winę na to, że źle jest auto naprawione, a nie na kota, który wlazł mi pod maskę. Tylko dziwnym trafem przez pół roku jeździłam bez problemów, a nagle gdy kot wlazł mi pod maskę to klima mi siadła i silnik zaczął się grzać (wina pękniętej chłodnicy). Jak mam w ogóle w takiej sytuacji się bronić i argumentować całą sprawę. Zawsze mogą powiedzieć, gdyby dobrze był zrobiony to kot by nie wszedł pod maskę. Może przesadzam, ale obawiam się najgorszego i chcę się przygotować na jakieś kontrargumenty. Co mogę w takiej sytuacji zrobić?
Mam jeszcze pytanie jezeli TU obniża wartość odszkodowania w jakimś %, to tak naprawdę w jakim % ono może zostac obniżone?
Czy moge od takiej decyzji tu się odwolac? Ile mam na to dni? czy w miedzy czasie mogę już naprawiać swoja szkodę? jak to wygląda? Będę wdzięczna za udzielenie odpowiedzi.
obniżyć mogą od 0 do 100%, w zależności jaki jest powód. Odwołać się można zawsze tak w procesie likwidacji jak i po jego zakończeniu. Termin, to teoretycznie 30 dni od daty otrzymania decyzji, ale nie jest to wiążące!
Auto jest twoje, tylko ty decydujesz czy możesz, chcesz itp naprawiać - nikt Ci nie zabroni 🙂