14.05.2011 złamałem ręke (5 kość śródręcza). pojechalem do szpitala gdzie po przeswietleniu wyszlo złamanie bez przemieszczenia. reke włozyli w gips i po tyg kazali lekarze przyjsc na kontrole. Oczywiscie zgodnie z ich zaleceniem zjawiłem sie na kontroli. Lekarz po zrobieniu RTG stwierdzil ze kośc słabo sie zrasta. Ponowna kontrola po tyg i to samo, po dwoch to samo( słaby zrost). Dodam jeszcze ze kazdego tyg na kontroli przyjmował inny lekarz. Po 3 i pół tyg palce zagipsowane ( 4 i 5 palec) zaczeły mi drętwieć.Pojechalem do tego samego szpitala ale lekarz popatrząc stwierdzil ze tak musi być. Niestety bardzo mnie to niepokoiło i postanowilem udac sie prywatnie do chirurga ortopedy ktory po spojrzeniu na zdjecie rtg powiedzial ze jest odchył o jakies 40 stopni od prawidłowego połozenia kości. Co za tym idzie lekarze do ktorych chodzilem na kontrole powinni mi nastawić kośc a tego nie zrobili. Dodam ze do lekarza prywatnie poszedlem po prawie 4 tyg gdzie jak stwierdzil kość byla zrośnieta ale krzywo. Za dwa dni czyli po 4 tyg i jednym dniu ide na zabieg nastawienia kości i ponownie w gips co znacznie wydluzy czas mojej nie zdolności do pracy. Mam pytanie czy jest jakas mozliwosc oskarzyc lekarzy i uzyskac odszkodowanie z tytułu czasowej nie zdolnosci do pracy oraz z powodu nie dopatrzenia przez 3 lekarzy ze kość trzeba nastawić?
Bardzo prosze o pomoc co i jak zrobić i czy wogole warto ubiegac sie o odszkodowanie. Z gory dziekuje za pomoc