Ojciec jest cukrzykiem pracując na budowie dostarczał ludzi na budowę gdyż taki dostał rozkaz od szefa. Wracając do zakładu zasłabł za kierownicą i zjechał na drugi pas ruchu wytwarzając kolizję wypadek nie był groźny i był on jedynym poszkodowanym gdzie złamało mu nogę od koła.
I teraz nastaje problem numer jeden: Nie przyznano odszkodowania jak za wypadek w pracy lecz jako choroba czy jest to możliwe by tak ro uznali? Z tego powodu ojciec od 1lipca spędził w szpitalach do dziś i z ubezpieczenia ma płacone jak za chorobę a nie za wypadek,
Problem drugi: W pierwszym szpitalu gdzie go zabrali nie złożyli nogi przez co źle się zrosła(jak by inaczej jak przesunęła się kość a oni to w gips) Przez co nogę trzeba było operować na nowo wstawiając specjalne wzmocnienia metalowe. I tu jest pytanie czy można już ich za to pozwać? jeśli tak to czy jak dopiero zakończy się leczenie jego czy już można?
Kolejny problem to szpital numer dwa: W tym szpitalu przebiegała operacja nogi. Gdzie operacja została przeprowadzona niby dobrze lecz jedna rana przestała się goić i co okazało się że posiada gronkowca złocistego, i rana jest okropna ponad 28cm(kwadratowych) zostało zastosowane larwo terapia o koście ponad 600 złotych co nic nie pomogło. i ty również jest pytanie czy można ich za to pozwać jak nie zakończyli jeszcze leczenia jeśli można to kiedy?
Teraz w poniedziałek ojca powieźli do kliniki w otwocku (czy lekarze już nie wiedzieli co robić i chcieli się pozbyć? nie mnie oceniać)
Tak więc najważniejsze pytania to czy można pozwać szpitale jeśli tak to jakie i kiedy można pozywać oraz co można zrobić z ubezpieczeniem sprawa jest poważna bo nie wiadomo czy nie utną nogi dla ojca. A z tego co wiem to za chorobę płacą 50 złotych za dzień w szpitalu a za wypadek 100 złotych za dzień ojciec spędził w szpitalu ponad 4 miesiące więc już nie mówimy o małych kwotach + spieprzone leczenia lekarzy.