Witam,
niedawno, złamałem sobie kostkę przyśrodkową podudzia prawego. Leczenie: operacja, śruba na zespolenie kości i oczywiście noga w gips na 6 tygodni, do tego zastrzyki w brzuch z fraxipariny, każdego wieczoru, do momentu zdjęcia gipsu. Do jego zdjęcia zostało mi jeszcze jakieś 3 tygodnie.
Mam spuchniętą stopę, cały czas, nie ważne czy stoję (o kulach), siedzę z nogą opartą o krzesło, czy leżę. Moje palce u prawej stopy są cały czas sine i spuchnięte. W połączeniu z pomarańczem (po jodynie użytej przy operacji) wygląda to koszmarnie. Pielęgniarka powiedziała (o opuchliźnie) że to normalne bo gips ściska stopę i łydkę. Na szczęście czucie w palcach jest:) Mimo to ciągle się martwię o te palce.
Martwi mnie jednak bardziej inna rzecz. Poniżej kostki przyśrodkowej, w okolicy pięty widać rozległą plamę krwi (pod skórą). Podobne to do lima po okiem, tyle że na pięcie:)nie wiem jak bardzo jest rozległe, ponieważ zasłania gips, ale to w ogóle nie chce zejść. Niedługo minie już 3 tydzień od operacji a to jest wciąż tak samo fioletowe i tak samo duże. To normalne? Na wypisie, w rubryce "leczenie" mam napisane "krwawa repozycja", może to jest skutkiem tego co mam na pięcie?