W sprawie zadośćuczynienia.Kwota brutto czy netto?
Założył Lunatyczka, 10 sierpnia 2009 · 325 wyświetleń
nikopali napisał(a):
no chyba,że tak.Często ludzie podpisują ugodę a po jakimś czasie wychodzą powikłania i niestety nie ma na co liczyć.Mojej córka rok temu miała wypadek jadąc autobusem na basen -zaufałam firmie jednej z pięciu liczących się na rynku w odzyskiwaniu odszkodowań za większe u wiele urazów dostała 5%i 5000zl z czego ja otrzymałam 2700zl reszta to prowizja ich....namówili mnie n podpisanie ugody po trzech miesiącach Paulke zaczeła bardzo boleć głowa przestała spać -prywatne badania,lekarstwa i niestety zero zwrotu bo za swoją głupotę trzeba płacić.W marcu tego roku niestety miałyśmy razem autobusem wypadek sama dla mojej córki(za mniejsze urazy)na tą chwile wywalczyłam13000zl jestem z siebie dumna mogę dziecku w jakimś stopniu wynagrodzić bul i stres.Dlatego jestem przeciwniczką firm i ich gierek .Dlatego też jestem na tym forum by przestrzegać innych warto samemu spróbować powalczyć!!!!POZDRAWIAM MARTA;)))))))))
Takie zagrywki jak z ugodą to ostanie kretyństwo żadna porządna firma czegoś takiego nie proponuje ..... Może możesz jeszcze te ugodę sądownie podważyć nie myślałaś o tym ?
Problem polega na tym, że w Polsce ludzie nie mają świadomości w jaki sposób można dochodzić swoich praw i zarabiają na tym nieuczciwe firmy. Jak dla mnie to cały system jest chory, bo co to znaczy że jakiś lekarz oceni mój uszczerbek na zdrowiu na 2%, a inny z kolei powie, że należy mi się 5%. Do tego będzie to lekarz wyznaczony przez ubezpieczyciela, który też na tym zarabia.
Celem firmy jest wypłacić jak najmniejsze odszkodowanie, celem poszkodowanego nie dać się oszukać. Sprawca mojego wypadku zapłacił 500zł mandatu i na tym dla niego skończyła się sprawa. To nie jest sprawiedliwe, ale nie mogę nic z tym zrobić. To poszkodowany ma udowodnić, że mu się pieniądze należą.
Nikopoli, dobrze że wyciągasz wnioski i walczysz o swoje, bo dzięki Tobie ja nie popełniłam tego błędu co Ty. Korzystałam z porad męża mojej znajomej, który jest prawnikiem. Wystarczyło kilka telefonów i jedno pismo z podpisem: Mecenas ....., żeby ubezpieczyciel się przekonał,że nie ma do czynienia z naiwną kobietą, która za swoją krzywdę weźmie to co jej dają. Najważniejsze to nie dać się im zastraszyć i zmanipulować!!Pozdrawiam
Lunatyczka napisał(a):
Chcę podpisać ugodę, ubezpieczyciel przysłał mi umowę. Jest napisane, że kwota zadośćuczynienia opiewa na ..... zł. Niestety nie ma nigdzie dodane czy jest to kwota brutto, czy netto?? Trochę mnie to zdziwiło, bo umawiałam się z ubezpieczycielem na kwotę do ręki i nie chce się rozczarować jak pieniądze przyjdą na konto, a tu się okaże ze kwota jest zaniżona o podatek. Wiem, że pewnie jest to standardowa umowa, ale trochę się boję ją podpisać. Proszę o pomoc.
Z tego co mi wiadomo,kwoty odszkodowania nie sa opodatkowane,wiec nie ma ani kwoty netto ani kwoty brutto, nie jestem pewna jak jest z zadoscuczynieniem.Sprawdz sobie od czego odprowadza sie podatek , a wtedy będziesz pewna.
Goona - odwołaj się od decyzji PZU pokazując korzystniejszą opinię z ZUS - powinno wystarczyć. do Sądu zawsze zdążysz pójść.
Co do odszkodowań, to dla osób fizycznych nie są one dochodem, więc nie podlegają opodatkowaniu. Inaczej sprawa wygląda w przypadku firm.