Witam,
W mój samochód wjechał inny ( jego wina - przyjął mandat). Samochód sprawcy był ubezpieczony w Hestii,mój zaś w PZU. Stłuczka może i banalna - zderzak + belka,prostowanie,reflektor itp. Kosztowało mnie to jakąś - niemałą kasę i dwa dni bez samochodu.Myślałem,że przynajmniej odszkodowanie przyjdzie w miarę rozsądnym czasie. Po dwóch tygodniach ciszy wysyłam pierwszego maila.Rutynowa odpowiedż,że w toku. Po trzech tygodniach - to samo. Na kolejny - już w zdecydowanym tonie mail - brak odpowiedzi. Dzwonię. Konsultantka mówi,że mają ustawowy czas miesiąc. Gdy zwracam jej uwagę,że to już miesiąc i kilka dni - peszy się i obiecuje,że w ciągu 24 godzin ktoś do mnie oddzwoni. Nie oddzwonił. Po trzech dniach telefon. Pani Justyna S. informuje mnie,że mają na załatwienie miesiąc + 14 dni ( ?). To też jest ustawowo,ponoć.Jest do tego niezbyt sympatyczna. W końcu puszcza farbę,że osoba która to załatwia - jest na urlopie. Mam nadzieję,że nie na macierzyńskim. Wszystko to wygląda mi na typowe krętactwo. Niedawno wyczytałem,że Hestia przeskoczyła w rankingu inną znaną firm ubezpieczeniowa. To jak z teorii Kopernika ,że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Ja Hestię odradzam.