Witam
1.08.09r miałem wypadek pod Warszawą, sprawcą był pijany kierowca i w chwili obecnej po wielu interwencjach po leżakowaniu dokumentów czekam na wycenę szkody.
moje auto to Rover 214i 1998r krajowy, drugi właściciel, powłoka lakiernicza bez napraw, idealny stan tylko standardowe wyposażenie bez bajerów.
Według Eurotax (sprawdziłem na ich stronie) samochód jest wart powiedzmy 7000zł.
Samochód dachował i jedyny element karoserii sprawny to tylna klapa bagażnika, każdy inny element blacharski wraz z progami plus zderzaki i dach, jest w znacznym stopniu uszkodzony. Silnik jest zerwany i skrzynia wyrwana a rama znacznie pokrzywiona, wiąże się to na pewno z uszkodzeniem układu zawieszenia, chłodzenia i innych.
Gdzieś znalazłem informację że przy wycenie wraku po szkodzie całkowitej jest brane szesnaście istotnych elementów auta, układy chłodzenia, napędowe, silnik, skrzynia itd....nie ma tam mowy o wnętrzu auta poza poduszkami powietrznymi (w aucie była jedna i jest sprawna), dodam iż w samochodzie jest instalacja gazowa.
Auto ma więc sprawne tylko dwie szyby boczne i tylną wraz z klapą, reszta z oponami i innymi elementami i układami powinna być zakwalifikowana jako uszkodzona bo samochód miał mocne uderzenie boczne, po czym spadł z nasypu prawie trzy metry i dwukrotnie dachował.
Mam nadzieję jutro albo pojutrze batalia o wycenę się skończy ale chciałbym wiedzieć na podstawie Państwa dotychczasowych doświadczeń czy ubezpieczalnie na podstawie pełnosprawnego wnętrza kabiny auta mogą mi wycenić wrak na np.2-3 tysiące złotych czy raczej na podstawie tych istotnych elementów mogę liczyć na wycenę wraku na "grosze" (200-1000zł).
Będę wdzięczny za każdą odpowiedź.
I jeszcze jedno....ubezpieczenie sprawcy to Warta