Witam,
Miałem stłuczkę koło Koszalina 25 lipca tego roku. Gościu wjechał mi w tył (w moją fiestę) tak, że szkoda całkowita została stwierdzona. Po pierwsze rzeczoznawca z tej firmy był osobą strasznie nie miłą, wyniosłą, nie znającą się tak naprawdę i bez celowo wypowiadająca swoje osobiste zdanie na temat mojego auta( ogolnie ze samochod do dupy itd) Dobra, mniejsza z nim...30 dni, czyli w ostatni dzień według ustawy otrzymałem wycenę za samochód, takie jakie powinno być. Problem natomiast zrobił się z faktury za holowanie...Pan, który holował moje auto wystawił fakturę na ponad 2,8 tyś zł. Odszkodowanie wyniosło 2750 zł (natomiast wartość auta wynosi 3100 zł według tej firmy). Ich usprawiedliwieniem na nie zapłacenie jest argument właśnie taki, że wartość za holowanie z Koszalina do Bydgoszczy (tutaj mieszkam) przerosła wartość auta i w związku z tym jest niezasadna...Cytują dodatkowo, że ja jestem zobowiązany do nie zwiększania szkody!!! Zupełnie to co piszą nie jest prawdą. Po pierwsze zwiększanie szkody to jest jak samochód wpadnie do rowu a ja dźwigiem go wyciągne i dodatkowo znisze dach....Z dziewczyną jechaliśmy na ślub i co ja miałem zrobić, może przetarg na najtańszą lawetę koło miasta, którego w ogóle nie znam. Pozatym przeciez przysługuje mi powrót lawetą do domu. Ja nic nie mogę za to, że faktura jest taka wysoka, odwołanie odrzucili i będę kierował sprawę do sądu. Co o tym sądzicie i czy mial ktoś z Was podobny przypadek. Na koniec ponawiam apel NIC ABSOLUTNIE NIC, NIE BIERZCIE Z GENERALI TO SĄ OSZUŚCI!!!!!