w czasie przerwy wyszłam na dwór, wracając potknęłam sie na schodach i upadłam na betonową posadzkę, bilans - skręcony nadgarstek i wybity palec , gips na 2 tyg i L4 ,oczywiście zgłosiłam to szefowi , ten po obejrzeniu ręki powiedział "to nic takiego, nic Pani nie będzie" i dał żel na stłuczenia , więc wróciłam do pracy , ręka pucła i bolał , jakoś wytrzymałm , po racy pojechałm sam do szpitala, lekarz dał mi zaświadczenie iz moja niezdolność do pracy ma związek z wypadkiem w praci , L4 , kartę informacyja i receptę, na drugi dzień zaniosłam to wszystko do pracodawcy (kazałam mu to skserować), a on na to " i po co Pani biegał po schodach?, nie wiedziałem , ze to az tak. To chyba trzeba bhp-wca, dowim się i dam Pani znać" - już 4 dni się nie odzywa ;/ i niw wim co robić??.....
czy pracodawawca może odmówić spisania protokołu powypadkowego, twierdząc , ze to nie jest wpadek w czasie pracy i nie był związany bezpośrednio z wykonywaną przez zemnie pracy