Witam,
Na poczatku wrzesnia mąż miał wypadek w pracy - został uderzony w lewe podudzie tuż pod kolanem - podważona przez koparke płytką chodnikową.Świadkami byli współpracownicy i kierownictwo.Na drugi dzień poszedł mimo silnego bólu do pracy ponieważ dopiero co wrócił po jednym chorobowym. Jednak na trzeci dzień od uderzenia noga była tak spuchnieta i obolała,ze udał sie do lekarza ortopedy.Stwierdził on silne stłuczenie ze zmiarzdzeniem nerwów i ścięgien a także widocznym na rtg wgnieceniu kości- zakazał mu ruchu-L4 leżące i leki. W chwili obecnej mąż jest na rehabilitacji-był już na komisji zusowskiej stwierdzającej zasadność kolejnego l4. Doszły go słuchy,że pewnie symuluje -bo to było lekkie zadrapanie- i że po powrocie do pracy zostanie rozwiązana z nim umowa o prace( konkretnie kadrowej nie podoba sie to zwolnienie).Prawda jest taka,że nadal nie ma czucia w tej nodze. I faktycznie z zewnatrz mogłoby sie wydawać,ze jest to błahostka. I teraz nasze pytanie- czy na tej podstawie-głupich podejrzeń- mąż może stracić prace po powrocie?Czy nie powinien być już sporządzony protokuł powypadkowy?Czy z Zusu mąż tez mamprawo do odszkodowania? Jesli tak, to czy najpierw składa do Zusu a potem do pzu czy równolegle?