Sprawca wypadku we własnej miejscowości znalazł świadka i chce uniknąć odpowiedzialności.
Kierujący ciągnikiem wymusił pierwszeństwo, z trudem go ominąłem i wylądowałem na płocie po lewej stronie jezdni. Początkowo przyznał się do wymuszenia. Zanim spisaliśmy oświadczenie przybył jego kolega ze wsi, porozmawiali na boku i traktorzysta zmienił zdanie, twierdził że nie zajechał mi drogi tylko czekał przy osi jezdni aż przejadę. Wezwałem policję. Policjant mimo że Kierujący ciągnikiem i jego kolega (potwierdzał wersję traktorzysty) plątali się w zeznaniach, uznał że nie rozstrzygnie o winie tylko skieruje sprawę do Sądu Grodzkiego. Ze mną jechała żona i jej policjant nie pytał jak było. Wykonał tylko testy trzeźwości i zapowiedział że wezwie nas do siebie-gminnego posterunku policji.Minęły 2 dni i cisza. Jeżdżę 17 lat i nigdy nie miałem nawet stłuczki-kompletny brak doświadczenia w takich sprawach. Czy mam jakieś szanse aby prawda zwyciężyła ? Co mogę zrobić ?
Proszę o pomoc.
Marek