Witam.
1 września b.r. pan koszący trawę obok mego auta odłamkami z krawężnika uszkodził mi lakier w aucie. Ponieważ pracodawca tego pana miał OC z tyt. prowadzonej działalności gospodarczej (stało się to na drodze gminnej) podał mi nr swego ubezpieczenia i w ten sam dzień zgłosiłam szkodę do Uniqa. I tu zczynaja się schody, bo Pan od likwidacji przyjechał 23 września (dopiero) i stało się to po wielu moich monitach do tej firmy. Wycenił szkodę i przesłał mi wycene na maila wraz z oswiadczeniem, że zgadzam sie na kwotę. Bezzwłocznie podpisana odesłałam na wskazany adres. Po moich 30dniach od zgłoszenia upomniałam sie o zakończenie mojej sprawy. Pani poinformowała mnie o tym, że sprawca szkody nie potwierdził zdarzenia. Skontaktowałam sie ze sprawcą- był oburzony, poniewaz potwierdzi szkodę juz dawno. Ale sma tam zadzwonił i przesłał faxem jeszcze raz wymagany dokument. Po 15 minutach Pani zadzwoniła do mnie i okazało się, że dokument..... się znalazł. Więc sie pytam, kiedy będzie koniec i wypłata odszkodowania, ponieważ niezbędzne dokumenty zostały złozone. A słysze w odpowiedzi, że maja na to ..14 dni od momentu skompletowania dokumentów. Wiem, że to działanie na zwłokę, pisze do tej Pani codziennie maile i dostałam odpowiedź, ze w piatek decyzja "czeka na podpis". Dzis znów próbuje się czegokolwiek dowiedzieć, bo na cóż jeszcze musze czekać? Ale nie raczy mi nikt odpisać. Czuje, że bedą problemy z tym odszkodowaniem:( Każdy narzeka na PZU, a mój mąz od chwili zgłoszenia szkody ( sprawca stuknął w jego auto cofajac) do momentu wypłaty czekał 7 dni.
Prosze mi podac jakąś podstawę prawna lub jakis wyrok sadu, którym moge się podeprzeć w rozmowie z nimi. UNIGA to straszna rzecz....