Witam wszystkich.
Mam prośbę bo nie wiem co robić. Parę miesięcy temu mój pracownik miał wypadek w pracy, skręcił kostkę. Zrobiłem postępowanie powypadkowe i uznałem ten wypadek przy pracy. Pracownik otrzymał odszkodowanie. Teraz mam drugi taki sam wypadek. Pracownik twierdzi, że wychodząc ze służbowego samochodu na placu firmy poślizgną się na mokrym podłożu i skręcił sobie kostkę. Stało się to w poniedziałek na koniec pracy. Nic mi nie powiedział o tym zdarzeniu. We wtorek miał urlop i dopiero w środę przyniósł L-4 i zgłosił mi na piśmie ten wypadek. Jak mu się spytałem czemu wcześniej mi nic nie mówił to powiedział, że nie wiedział, że sobie skręcił kostkę. Podał jako świadka swojego kolegę który z nim był. Podczas przesłuchania owego świadka twierdził on że tego nie widział. Zeznają również obydwoje, że było mokro a na 100% w owym dniu nie padał deszcz.
Wydaje mi się, że poszkodowany skręcił sobie kostkę będąc na urlopie we wtorek i chcąc wyciągnąć w dobie kryzysu parę złoty zgłosił to jako wypadek!
Czy można w jakiś sposób nie uznać tego wypadku np. nie jasne zeznania poszkodowanego i świadka, czy muszę to jakoś udowodnić.
Z góry dziękuję.