Witam,
kilka dni temu moją mamę potrącił samochód, w wyniku tego trafiła do szpitala w stanie szoku, ze wstrząsem mózgu, złamanym nadgarstkiem, zadrapaniami i ogólnymi stłuczeniami. Dzień po wypadku przyszła do niej miła pani z propozycją pomocy przy dochodzeniu odszkodowania. Jak się można spodziewać, mama nie mająca nigdy styczności z tego typu przypadkami nie wiedziała co robić, więc dała się podejść i podpisała umowę. Stawka owej kancelarii wynosi 25%. I tu moje pytanie, a raczej pytania. Czy jest to normalna stawka przy tego typu przypadkach? I czy ewentualnie byłaby możliwość anulowania umowy, motywując to tym, że mama była w szoku i miała wstrząs mózgu?
Od razu przepraszam, za być może, głupie pytania, ale pierwszy raz mamy kontakt z taką sytuacją i nie bardzo wiemy co robić. Wydaje mi się, że zbyt szybko podjęła decyzję o wyborze osoby, która ma pomóc w tej sprawie...