Witam,
Mam bardzo ważne pytanie. Niedawno zdarzyła się kolizja, hamowaliśmy przy żółtym świetle, samochód przede mną przyśpieszył - chciał przejechać, nagle się rozmyślił i zahamował, uderzyłem go z niewielką prędkością 10 km/h - wysiedliśmy - po oglądnięciu samochodów pan (z przedniego samochodu) stwierdził, że nic się nie stało - na zderzaku były niewielkie rysy - pytałem czy chce policje i oświadczenie - wymieniliśmy się wizytówkami - Pan bardzo się śpieszył i odjechał. Wieczorem zadzwonił i poprosił o spotkanie - przedstawił zdjęcia swojego samochodu z zupełnie inną szkodą - oderwany zderzak itp. nie podpisałem oświadczenia - czułem, że ktoś chce mnie wrobić😠 zaproponowałem zadość uczynienie za rysy - nie zostało przyjęte więc się rozeszliśmy, następnie Pan nękał mnie telefonami i naszedł w domu (nie wiem jak doszedł do adresu). Teraz mam iść złożyć zeznanie na policji... Jak to jest, że jeśli Pan stwierdził, ze nic się nie stało i odjechał a teraz wrabia mnie w urwanie zderzaka itp...? Po czyjej stronie leży prawo? nie chciał oświadczenia, śpieszył się, a teraz kłamie w żywe oczy, przedstawia nieprawdziwe szkody...? Co należy zrobić? Proszę o pomoc!