nad-i miedzy-kłykciowe złamanie k.ramiennej lewej z porażeniem nerwu

Założył anna, 31 października 2007 · 511 wyświetleń

anna

pod koniec roku 2006, podczas obowiazkowych zajec z narciarstwa (Vrok studiow)na sztucznym stoku, (wtedy akurat oblodzonym, a nie osniezonym....) doznalam powaznej kontuzji. upadlam na lewa strone opierajac sie na lokciu. rozpoznano u mnie nad- i miedzy-klykciowe zlamanie kosci ramiennej z porazeniem nerwu promieniowego.... przez dwa tygodnie, przybita do lozka, lezalam na wyciagu czekajac na miejsce w klinice poniewaz lekarze nie wiedzieli czy nerw jest zerwany czy tylko ucisniety, a niestety nie mieli odp szprzetu neurologicznego. operacja odbyla sie po dwoch tygodniach, trwala ponad trzy godziny.. lokiec byl mocno rozwalony. na szczescie nerw byl tylko ucisniety i nie bylo koniecznosci uzupelniania gop z innej konczyny. pol roku pozniej nastepny zabieg- wyciagniecie czesci zelastwa.. rok pozniej kolejny- najprawdopodobniej artroskopia i usuniecie wszystkich srub. reka jest sprawna w 30 % nie ma pelnego wyprostu ani zgiecia. nie wroza mi pelnego powrotu do zdrowia... blizny tez sa nieciekawe, ale to juz nawet nie jest istotne

staram sie o odszkodowanie z uczelni. jestesmy ubezpieczeni na 10 000. nie wiem jaki mam uszczerbek na zdrowiu i czy moge sumowac procenty, tzn np. zlamanie 30% a sprawy neurologiczne 10% czyli ogolem 40% uszczerbku?

zastanawiam sie rowniez czy moge ubiegac sie o odszkodowanie z tytulu OC instruktorki z ktora mialam zajecia? nie mielismy rozgrzewki i ogolnie nie przykladala sie do nich..

blog

można sumować procenty, każdy lekarz wydaje własną opinię i własny %, które sumujesz

co do oc instruktorki, jeżeli to była jej wina, to warto sprobować, a masz na to jakieś dowody czy tylko swoje przypuszczenia?

na wszystko trzeba mieć dowód

pozd

anna
po takim czasie mysle ze i tak nie uda mi sie nic zdzialac... zastanawialam sie nad tym ale zapytalam raczej z ciekawosci czy to jest mozliwe. skonczylismy studia i nie mam za bardzo kontaktu z ludzmi, ktorzy byli wdety w mojej grupie na tych zajeciach. byla taka sytuacja nawet, ze po 20 min zajec dolaczyly do nas dwie dziewczyny i od razu bez zadnej! rozgrzewki jezdzily z nami po stoku. kazala im po prostu do nas dolaczyc... a drugi instruktor ktory mnie podnosil, zapytal co sie stalo, wiec odp ze chyba zlamalam reke, na co on odp - skad moge to wiedziec, mam w oczach rentgen? i takiechamstwo i brak odpowiedzialnosci u tych pozal sie Boze instruktorow to norma! dziekuje Member za odp w sprawie sumowania % uszczerbku. na oko pewnie nie jestes w stanie okreslic jaki to moze byc procent prawda? pozdrawiam
blog

oczywiście że się uda, złóż roszsczenie, 2006 rok to nie tak dawno! odpowiedzialność trwa do 3 lat

na oko nie mogę Ci pomóc, to musi ocenic lekarz orzecznik, proboj mimo wszystko, a nie masz dokumentów z wypadku? musisz mieć gdzie odnotowane gdzie on miał miejsce i jakich doznaąłć szkód, bed tego ciiężko będzie coś załatwic:/

anna
po wypadku dostalam tzw karte wypadkowa. tak naprawde w niej nic nie ma! data i inne pierdoly a pielegniarka ktora udziela pierwszej pomocy w takich przypadkach, notabene beznadziejna baba pobwieszana srebrem, nie pomyslala ze pod rekawiczka moge miec pierscionek na tym palcu albo co innego, napisala tylko w rozpoznaniu, ze ruchomosc konczyny jest ograniczona, silny bol, obrzek w okolicy stawu lokciowego. generalnie jak na taki stok! to zaplecze medyczne to katastrofa!!!