pod koniec roku 2006, podczas obowiazkowych zajec z narciarstwa (Vrok studiow)na sztucznym stoku, (wtedy akurat oblodzonym, a nie osniezonym....) doznalam powaznej kontuzji. upadlam na lewa strone opierajac sie na lokciu. rozpoznano u mnie nad- i miedzy-klykciowe zlamanie kosci ramiennej z porazeniem nerwu promieniowego.... przez dwa tygodnie, przybita do lozka, lezalam na wyciagu czekajac na miejsce w klinice poniewaz lekarze nie wiedzieli czy nerw jest zerwany czy tylko ucisniety, a niestety nie mieli odp szprzetu neurologicznego. operacja odbyla sie po dwoch tygodniach, trwala ponad trzy godziny.. lokiec byl mocno rozwalony. na szczescie nerw byl tylko ucisniety i nie bylo koniecznosci uzupelniania gop z innej konczyny. pol roku pozniej nastepny zabieg- wyciagniecie czesci zelastwa.. rok pozniej kolejny- najprawdopodobniej artroskopia i usuniecie wszystkich srub. reka jest sprawna w 30 % nie ma pelnego wyprostu ani zgiecia. nie wroza mi pelnego powrotu do zdrowia... blizny tez sa nieciekawe, ale to juz nawet nie jest istotne
staram sie o odszkodowanie z uczelni. jestesmy ubezpieczeni na 10 000. nie wiem jaki mam uszczerbek na zdrowiu i czy moge sumowac procenty, tzn np. zlamanie 30% a sprawy neurologiczne 10% czyli ogolem 40% uszczerbku?
zastanawiam sie rowniez czy moge ubiegac sie o odszkodowanie z tytulu OC instruktorki z ktora mialam zajecia? nie mielismy rozgrzewki i ogolnie nie przykladala sie do nich..