Jak już pisałem w poprzednim temacie mam problem .Mianowicie chodzi o to że ,20 stycznia tego roku miałem w pracy wypadek w wyniku ktorego zerwałem wiiązadła lewego nadgarstka. Przy zdarzeniu był mój bezpośredni przełożony w miejscu pracy i fakt ten zgłosił dalej.Natomiast mój zakład pracy nie chce uznac tegoż zdarzenia jako wypadek.
Powodem decyzji mojego kierownika jest rzekomo to ,że u nich zgłosiłem zaistniałe zdarzenie dopiero na drugi dzień.Otóż prawda jest taka że nie miałem możliwości zgłosic tego zdarzenia w tym samym dniu,ponieważ pracuję w innym mieście niż znajduje sie biuro mojego zakładu,a od powrotu z pracy do mojego miasta jestem uzależniony od pozostałej reszty pracowników,gdyż do pracy dojeżdżamy samochodem firmowym,i pracuję jako pracownik wynajęty z innej firmy.Zgadza się to żę zgłosiłem ten fakt na drugi dzień od razu po powrocie ze szpitala w mojej firmie ,ale zgłosiłem.Czy kierownik który zaniechał obowiązek sporządzenia protokołu powypadkowego, bo moim zdaniem zaniechał , może teraz wmawiac mi,że nie uznaje tego jako wypadek.Czy też powodem tego moze teraz byc fakt ,że od dnia zgłoszenia minęło 12 dni i dopiero teraz dla niego zacznie się problem ze sporządzeniem protokołu ,a dostałem od dnia wczorajszego następne 22 dni zwolnienia.O decyzji kierownika ,że nie uznał tego zdarzenia jako wypadku dowiedziałem się dopiero dzisiaj .Czy kierownik może decydowac o tym czy to był wypadek czy też nie ?.Czy taka decyzja należy do BHP-owca?.Czy w tej sytuacji jestem czegokolwiek winny?.Czy cała wine za zaistniałą sutyację ponosi kierownik?.Prosze o jakąś odpowiedż bo na prawde nie wiem już co mam robic.