Tydzien temu mialem wypadek samochodowy , kobieta wymusila pierwszenstow przejazdu. Auto ucierpialo znacznie ( uszkodzony prawy przedni bok + szyba przednia ) . Auto odcholowano do warsztatu. Wczoraj dzwonilem i dowiedzialem sie ze rzeczoznawca zrobi zdjecia auta, pzniej 'w domu na spokojnie wyceni szkode' a ja w przyszlym tyg bede mogl sie dowiadywac o kwocie jaka mi sie nalezy. Nadmienil przez telefon ze raczej auto bedzie do tzw. 'kasacji' a oni wyplaca mi roznice miedzy wartoscia rynkowa auta a wartoscia 'rozbitka ' .
Czy ktos mial podobny przypadek ? Czy bede mogl nie zgodzic sie na kwote jesli bedzie zanizona i jakie bede mial w tej sytuacji szanse na wygrana ?
Znajomi ostrzegaja mnie ze moge stracic na tym wypadku ...
pozdrawiam